Uwielbiam klimat takich spotkań. Mam tak z moją ekipą ze studiów [3 osoby] i z klasami z podstawówki/gimnazjum [taki mix, w którym zawsze koło 10, czasem kilkunastu osób się znajdzie]. Ludzie, z którymi nie widzisz się długo, a i tak gadasz, jak za starych dobrych lat
A jeśli chodzi o mój weekend to gardło zdarte na stadionie Wisły, gdzie dziewczynki naprawdę dawały czadu. Organizacyjnie – poza paroma wpadkami – absolutny top. To, jak Wisła czy Widzew angażują się w promocję i rozwój kobiecej piłki jest niesamowite i straszliwie zazdroszczę, bo w Rakowie się tego nigdy nie doczekamy. Stadionu też zazdroszczę, ale to oczywista oczywistość.


