Całuj MarcinKto kogo pocałuje?
Bracia Burkhardtowie od zawsze uwielbiają rywalizować ze sobą. Nie tylko na boisku, często zakładają się o przeróżne rzeczy. Z reguły chodziło o drobne kwoty pieniężne, ale przed dzisiejszym meczem Legii z Amicą stawka jest zupełnie inna. I Marcin, i Filip, zgodzili się na propozycję "Super Expressu", aby przegrany pocałował brata zwycięzcę w stopę, w uznaniu jego piłkarskich umiejętności.
- Musimy ograć Amicę, nie wyobrażam sobie innego rezultatu. Trzy punkty zostaną w Warszawie, więc wiele nie ryzykuję: idę na ten zakład z Filipem - śmieje się Marcin, pewny, że to on będzie triumfował dzisiaj wieczorem.
- Filip całuje mnie tylko w przypadku, gdy Amica przegra mecz. Jeśli, odpukać, uda im się choćby zremisować, to wtedy ja muszę się uznać za przegranego. W takim układzie natychmiast podbiegnę do brata i pocałuję go w stopę - precyzuje zasady zakładu Marcin.



