Tak, a w USA jest na odwrót - ubezpieczalnie odmawiają autoryzowania potrzebnych badań, które są drogie. W efekcie np. NIGDY nie miałem tomografii głowy wykonanej, a wstrząs mózgu miałem dwa razy w wyniku zdarzeń na boisku.
dlaczego? Bo nie było to medycznie konieczne według konsultanta ubezpieczyciela który siedzi na słuchawce i ma premię za odrzucanie wniosków. Kiedyś jak gadałem z ludźmi w Polsce na ten temat to doszliśmy do wniosku, że przypomina to po prostu system ubezpieczenia samochodów który większość tu zna w Polsce.
Są tacy, co mają świetne ubezpieczenie które zapłaci za wszystko i są tacy, którzy mają słabe. No i też tacy, którzy nie mają żadnego bo ich nie stać. Ale jak masz pracę która zapewnia ubezpieczenie, to nie masz żadnego wpływu na to, jakiej jest ono jakości, co ono pokrywa i jak działa. A płacenie za usługi gotówką jest tylko dla bogatych, bo jak mówiłem, typowe stawki wychodzą 10 czy 15x więcej niż w Polsce (jak choćby ta kolonoskopia za $2500 albo EKG które robił kolega i wczoraj mi pokazywał rachunek że było $3000)



