Narzekali na Carlo, bo sezon 24/25 był skandaliczny. Czekali na Xabiego, bo
1) jego Bayer to było coś
2) był Hiszpanem znającym klub
3) jako zawodnik cieszył się ogromnym szacunkiem
4) jako piłkarz miał okazję pracować z wczesnym Benitezem, Mourinho, Ancelottim i Guardiolą
5) przeszedł naturalną drogę do objęcia klubu pokroju Realu (rezerwy RM -> awans po kilkudziesięciu latach z rezerwami Sociedad -> historyczny mistrz z Leverkusen)
6) budowano od dawna wokół niego narrację jako przyszłym top-trenerze z racji na inteligencję boiskową
7) jawił się jako gość z masą pomysłów na swój futbol co już udowodnił na wysokim poziomie
Trochę odnośników będzie powielonych z najświeższego odcinka Tomka Ćwiąkały, pod którym się podpisuję, jak komuś się nie chce czytać moich wysrywów to polecam puścić sobie materiał Tomka. Wracając.
Tak, czekaliśmy na niego jak na pierwszą gwiazdkę z racji na punkty, które wymieniłem wyżej (a pewnie coś bym jeszcze mógł dopisać), mieliśmy słuszne zarzuty do tego jak wyglądał Real w sezonie 24/25 i mamy słuszne zarzuty do tego jak wygląda Real po Klasyku ligowym z Barcą w aktualnej kampanii.
RMCF od dawna ma ten problem, że ci trenerzy w większości przypadków siedzą cicho, poklaszczą, powiedzą ciepłe słówko na konferencji - tj. nie mają pełnej autonomii w podejmowaniu decyzji o czym może świadczyć ostatnia sytuacja ze wspomnianego wyżej meczu ligowego z Barceloną i zejściem Viniciusa. Oczami wyobraźni widzę jak Perez rzucił do Xabiego, że Brazylijczyk musi grać i tyczy się to też innych nazwisk (żeby nie było, że buduję narrację tylko anty-Vini, bo tak nie jest, ale IMO to starszy z brazylijskiego duetu jest największym winowajcą aktualnej sytuacji mając na uwadze tylko piłkarzy), stąd szafa dla Endricka, Gonzalo czy Franco w późniejszych etapach.
W całej tej sytuacji mocno żałuję, że Xabi nie dostał
1) czasu, bo sorry, nie da się w pół roku zbudować i nauczyć tych stojanowów biegania
2) wsparcia przy swoich decyzjach, np. w odstawieniu niektórych zawodników
3) transferu rozgrywającego do środka pola, bo widać było od początku. że kogoś takiego potrzebuje i stąd próby na starcie z Ardą grającym głębiej
bo mogłoby to wyglądać zupełnie inaczej i jestem jakoś spokojny, że w przyszłości uda się Xabiemu zatriumfować w klubie z tier1, ale jak dostanie te trzy rzeczy (punkt trzeci rozbudujcie sobie o inne wzmocnienia na newralgiczne pozycje), bo u nas niestety ich nie było.
Ten Madryt może i miał jakieś zalążki tego co chciał grać Xabi i w czym rzeźbił, choćby ten cofnięty Guler w roli rozgrywającego pomocnika, Mastantuono, który mocno harował na boku pomocy, kombinowanie w przejściach taktyki w trakcie meczu, ale jak tracisz szatnię to niestety nic więcej z tego nie będzie. Może to właśnie zamiast wtedy głaskać Viniciusa po główce powinien go posadzić na jakieś 4 mecze to wyglądałoby to zupełnie inaczej, nie wiem, ale z trenera, który miał swój pomysł z miejsca IMO dał sygnał, że próbując pójść niektórym na rękę i próby przypodobania się grupie gwiazdeczek nie były najlepszym pomysłem.
Szkoda, po prostu szkoda, bo wierzyłem mocno w ten projekt od początku, wierzyłem i po Klasyku ligowym, wierzyłem nadal po wczoraj, samemu Xabiemu życzę powodzenia, bo wierzę w jego sukcesy w przyszłości.


