To nie ma nic do rzeczy. Przecież pożyczki międzynarodowe i inne operacje międz państwami są standardowo w innych walutach niż złoty. W złotych to sprzedajemy obligacje skarbowe. Zupełnie nieporównywalna sytuacja do Kowalskiego, który zaciąga kredyt w takiej walucie jak frank, którego kurs ma dla nas jako państwa dużo mniejsze znaczenie niż kurs euro i dolara.



