IMO Walukiewicz ma menedżera, który przez kilka miesięcy mógł ogarnąć temat i wyjaśnić sytuację, delikatnie zagadać, rozmasować, podpytać Magierę czy kogos ze sztabu. Nie zrobili tego, mało tego, dziś menedżer twierdzi, że Urban do Walukiewicza nie dzwonił. No wszystko można o Urbanie powiedziec, ale nie to, że jest zdolny do kłamstwa... w imię czego? No właśnie.
Ergo: Walukiewicz niech spierdala.



