I przede wszystkim – mamy zupełnie inne czasy. Dzisiaj to się rodzicom dzieci zabiera albo kręci afery na cały kraj za akcje, które w latach 90 były uznawane za normalne. Plus – inaczej się wychowuje, inaczej spędza z dziećmi czas, świadomość zagrożeń też jest większa. Nie ma co porównywać.
Ja chodziłam do szkoły bez rodziców od samego początku, ale miałam starszego o 5 lat brata, a na autobus szło się całą klasą, bo mieszkaliśmy obok siebie. To też robi różnicę.
Ogólnie to wychodzę z założenia, że jak komuś zależy, to zawsze coś zorganizuje.
Jeszcze w latach studenckich jest dobry przedział wiekowy na to
Ja szalałam za młodu, ustatkowałam się mając 18 lat. To też nie była dobra opcja, ale tak to już z życiu jest.
PS Ale na dyskotece nie byłam nigdy, a chciałabym, lubię potańczyć


