U mnie się zawsze mówiło kluski, takie robione w domu, zaś kupowało makaron.
Knedle, to były kopytka.
Sznycel no to mielone.
Pyzy, to takie okragle ciasto gotowane z owocami w srodku.
No i truskawki sie jadło z gotowanym ryżem i śmietaną wymieszana z odrobina cukru.
I na dupę od chleba mówiło się piętka.



