Tak jak świętując od późnej środy skład tego finału i fakt że szykuje mi się cudowny niedzielny bezstresowy wieczór gdzie po rozstrzygnięciu będę szczęśliwy tak czy inaczej to muszę powiedzieć że oczywiście w życiu nigdy nie może być tak różowo i nawet taka pozorna sytuacja win win może się niestety zmienić. W czasie meczu dominacja Hiszpanów była tak ogromna że im bliżej 90 minuty tym jednak wstępowało we mnie napięcie na takiej zasadzie że zwyczajnie byłbym zdruzgotany gdyby Hiszpanie tak granego finału Mundialu jakimś cudem nie wygrali. Nie mówiąc o zdruzgotaniu piłkarzy La Roja które mogło by ich nie opuścić już do końca życia. "Nie Argentyno, nie masz prawa dziś wygrać" - tak pomyślałem i jednak chcąc nie chcąc zacząłem czuć ciśnienie, potem ulgę gdy Ferran strzelił a w ostatnich chwilach dogrywki jednak gigantyczny stres czy uda się to dowieźć. Tak więc wszechświat musiał w trakcie meczu to skorygować bym nie miał za łatwego wieczoru. Zawsze tak niestety jest. Chwała Bogu że Hiszpania wygrała, inne rozstrzygnięcie było by największą niesprawiedliwością w piłkarskich dziejach.
Tak więc całe szczęście że wygrali lepsi.
Argentyna i była wczoraj fatalna a w dodatku im bliżej końca meczu tym coraz bardziej się niestety zachowywali jak piłkarscy bandyci.
Jednak to w dalszym ciągu nie zmienia faktu że będę bronił ich całej drogi do tego finału jeżeli ktoś będzie pierdolił że cokolwiek było ustawione. W dalszym ciągu uważam to jedynie za zawiść i brak umiejętności zaakceptowania tego co osiągali w ostatnich latach.
A Messi myślę zrobił co mógł i może mimo wszystko kończyć reprezentacyjną karierę z podniesioną twarzą. Nie obronili tytułu ale dorzucił jeszcze jeden srebrny medal Mundialu do kolekcji. Zrobił cudowną karierę, możliwe że najlepszą w dziejach. Wiadomo że wielu mu tego nie daruje bo sukces jest czymś co uruchamia zawiść i tego się przeważnie nie wybacza. Zwłaszcza jak się kibicuje komuś innemu kto osiągnął trochę mniej od Argentyńczyka.
No nic, gratulacje dla wielkiej Hiszpanii. Zasłużony tytuł!!!



