No, o tym wspomniałam – nic nie wchodzi
I, mimo wszystko, bardzo źle się oglądało wczoraj Bulata, Kocziego, Repkę, Stratosa, Majkiego. O dziwo dużo bardziej podobał mi się Jean Carlos, który od 1,5 roku nie dostał ode mnie żadnej większej pochwały. Oczywiście jak na początku paradował parę metrów od nas ze spuszczoną głową, myślałam, że mnie coś strzyknie, ale przynajmniej pracował. Przydałyby się jakieś korepetycje z podejścia do gry wzięte u Andrzejka Niewulisa. Kochałam go w roli kapitana, bo zawsze przed wyjściem na boisko kazał chłopakom unosić głowę wysoko. Takie podejście chciałabym widzieć, a nie chłopa zarabiającego ze 100x więcej ode mnie, który w swojej zajebistej robocie wiecznie gapi się pod nogi i wygląda, jakby wykonywał swoje obowiązki za karę.


