Oczywiście RIP, ale akurat z Janem Fryczem problem był taki, że grał w każdej szmirze. Nie dobierał projektów starannie, dlatego nie był blisko poziomu wybitnego polskiego aktora.
Aktorem był dobrym, ale nie szanował swojej kariery jak chociażby wybitny Janusz Gajos.



