MŚ 2006: Polacy na mundialu

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 20 cze 2006, 23:08

MLSoccer.

Jest to standardowe zachowanie Żurawskiego; za szybko daje za wygraną i dostosowuje się poziomem gry do reszty zespołu. Ale nie jest fatalnym piłkarzem (niektórzy twierdzą, że najlepszym), ani za starym ( np. Frankowski obecnie ma 32 lata, w Polsce wiecznie młody talent P. Brożek ma 24 lata). Co do gwiazdorstwa, to Żuraw dostał w Szkocji niezły wycisk, trenowali wszyscy tak ciężko jakby mieli Mount Everest zdobywać, nie grać w piłkę nożną. Musiał wywalczyć miejsce w pierwszym składzie. W Celtiku Maciek biega za dwóch, schodzi cały czas na prawe skrzydło.Nie zauważyłem żadnych cech gwiazdorstwa, wręcz przeciwnie, miał opinię najskromniejszego, już odkąd grał w Wiśle, nic się nie zmieniło. Żadnych wywiadów w stylu Boruca, nawet zaczepiany czy nie chciałby zmienić klub na lepszy odpowiadał dyplomatycznie. Na mecz z Litwą nie pojechał, bo Janas stwierdził, że go nie potrzebuje, a nie, że wolał na wakacje.

Albo inaczej. Koniec pisania oczywistości. Opinia o gwiazdorstwie Żurawia to bzdura. Nie masz żadnych przeslanek, by uważać go za kumulacje polskich cech piłkarskich.

Żuraw potrzebuje mieć z kim grać... tutaj nie miał. Nie wybielam go, bo zawalił, był jednym z gorszych. Pomstowałem teraz na brak zaanagżowania, pomstowałem podczas meczu z Vaalarengą, pomstowałem podczas spotkania z Dynamem Tbilisi. Ale Ty przesadzasz. Nie tylko Żurawski jest inny swojej złej gry. Zawiedli wszyscy liderzy: Krzynówek, Szymkowiak i Żuraw. Samo to się nie stało, nie umówili się. A Żurawski nie grał po raz pierwszy na szpicy w meczu z Chorwacją, drugi z Ekwadorem i bez wsparcia z Niemcami, bo chciał się sprawdzić i prosił o to trenera.


Niggaz.

Co do przygotowania fizycznego i zajechania piłkarzy. To jest najczęstszy wlaśnie kozioł ofiany. Nie wiadomo na co zrzucić winę, to zawsze się je wyciąga. Tymczasem mamy o tym zerowe pojęcie, a to co oglądamy na boisku jest mylące. Moim zdaniem wszystko tkwi w psychice piłkarzy i dlatego źle grał Żuraw, dlatego byliśmy w stanie zagrać w piłkę (OK, próbować grać, bo piłka nożna to nie tylko zamek na polu karnym) podczas jednego meczu z trzech. Moim zdaniem w kadrze pracują specjaliści i jeśli do tej pory było w porządku (chociaż tego też nie wiemy, bo co możemy wiedzieć o dyspopozycji fizycznej? Mamy wyniki testów, mierzymy im kwas mlekowy po treningach?), to teraz też. Bardziej wierzę fizjologowi kadry, który po meczu z Niemcami twierdził, że w żadnym wypadku nie było sytuacji, że czterech piłkrzy prosiło o zmiany, niż szukającemu wymówek Janasowi. Widać, było, że nie mogą biegać? Ja widziałem trochę z Niemcami. Ale moim zdaniem wytrzymywali.

Podam przykład mi najbliższy. Z Wisły a jak. Tam mieliśmy specjalistę od przygotowania, Ryszarda Szula. Był jeszcze za czasów Kasperczaka, czyli ponad 3 lata w Wiśle i nikt się nie skarżył. Ale w ostatnim roku, kiedy przyszedł Jerzy Engel, piłkarze podczas meczów nie biegali tylko spacerowali (bardziej niż kiedyś było to widoczne, bo Wisła się osłabiła), od razu prasa zaczęła pisać o złym przygotowaniu. Apogeum ta pisanina osiągnęła podczas meczu z Vittorią, piłkarze wyglądali jakby oddychali rękawami, a symbolem był Marcin Baszczyński, który wyglądał jakby miał zaraz wypluć płuca (jak zwykle) niemogący wyrzucić piłki z autu... wypadła mu z ręki. Potem przyszedł mecz z Cracovią (3:0), piłkarze biegali od pola karnego do pola karnego, Szul triumfował, prasę zamurowało.

Więc wszystko tkwi w psychice, moim zdaniem. Minimalizm, poczucie, że nie potrzeba wielkiego nakładu sił, by zwyciężyć. Chce się starać, ale nie potrafi - blokada w mózgu (uosobienie tych cech - Kosowski). Brak trenera, który potrafi wybić z głowy takie podejście. A potem to się mści.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”