Którz z nas nie pamięta pamiętnego spotkania półfianłowego właśnie Portugalii z Francją w 2000 roku. Wielki mecz, wielkie emocje i nawet dwuletnie dyskwalifikacje dla piłkarzy po tamtym spotkaniu. Pamiętna ręka Abela Xaviera w polu karnym w dogrywce. Gdy Zidane podchodził do piłki Figo zszedł już do szatni bo dla niego jasne było, że wówczas wielki Francuz pokona jego rodaka. Tak się stało, Francja awansowała do fianału i zdobyła mistrza Europy po dramatycznym meczu z Italią z którą mogą się spotkać także teraz ...
Ale droga nie jest taka krótka. Teraz Figo zapowiada rewanż na Zizou za tamten moment, a Portugalia staje przed historyczną szansą awansu do finału. W tym momencie nikogo nie trzeba mobilizować pieniędzmi. Co prawda występ Luisa stoi pod znakiem zapytania, ale do składu wracają Deco i Costinha którzy pauzowali w ćwierćfinale za czerwone kartki. Kibice więcej spodziewali się chyba po Pedro Paulecie, który jak narazie jest pierwszym do zmiany. Trzeba jednak pamiętać, że w tej chwili Portugalczycy to jedna wielka zgrana drużyna i jeśli nie zawodnik PSG to inni potrafią strzelać. Napewno wielu zaimponował Maniche. Świetnie rozgrywa i przerywa, ale nie to jest jego głównym atutem. Strzały z dystansu
W bramce dzielą fenomenalny obrońca rzutów karnych Ricardo i latający Barthez. Obaj bez poważniejszych błędów w tym turnieju choć trzeba przyznać, że momentami meczu z Brazylią robiło się gorąco gdy Fabien piąstkował piłke przed siebie czy na boki.
Pomoc to siła obu ekip. Warto podkreślić, że i Francja i Portugalia grają systemem 4-5-1 z bardzo ofensywnie grającymi skrzydłowymi. Więc czy teraz któryś z trenerów zaskoczy ? Miło jest patrzeć na to jak kolejnych rywali mija "emeryt" Figo, czy C.Ronaldo przekłada piłke z nogi na nogę. W środku dzielą wspomniani Deco z Manichem. Natomiast człowiekiem od "czarnej roboty" jest Costinha. Nie było by jednak półfinału gdyby nie dublerzy z Tiago, Petitem i Simao na czele. Druga linia Francji to kto wie czy nie przedstawia się jeszcze lepiej. Fenomenalny Ribery, znów wielki Zizou, defenywny pomocnik Vieira który gra jednak sporo do przodu, oraz jego partner Makelele, który zawsze jest bardzo wartościowy. Malouda nie przekłada nadzieji i chyba tutaj Domenekch może zaskoczyć i zagrać od początku 4-4-2 z Trezeguetem i Henrym na szpicy.
Napastnicy spisują się jako tako. Pauleta jak narazie strzlił tylko jedną bramkę, ale Portugalia to kolektyw i tam każdy może ją zdobyć. Henry co prawda strzela, ale nie gra tego co w klubie. Simao czy Postiga są dublerami dla Pedro, natomiast Thiery może mieć u boku zarówno Trezegola jak i Sahe.
Bardziej lubie Portugalie, ale będe kibicował kogutom, aby w finale spotkali się z Italią i dostali rewanż za Euro








