Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Post autor: Morrow » 09 wrz 2006, 23:11

Loczek pisze:Middlesbrough pokonało Arsenal

Był remis 1:1 :?

Loczek pisze:a Chelsea wymęczyła zwycięstwo 2:1

Chelsea zagrała dobry mecz. Wynik nie odzwierciedla gry, gdyby nie słaba skuteczność byłoby dużo wyżej niż 2:1
Loczek pisze:Carrick zagrał przeciętnie. Nie wiem jakie noty dostanie, ale według mnie to był cień piłkarza i lepiej w tym meczu sprawdziłby się Fletcher ( który zresztą pod koniec spotkania zmienił Anglika )
Moim zdaniem Carrick wcale nie zagrał tak tragicznie. Nie błyszczał ale też nie przeszedł obok meczu.Bez fajerwerków ale poprawny występ.
Zawiódł mnie za to Richardson. Świetnie się prezentował przed sezonem. Dziś Fergie niespodziewanie dał mu zagrać od pierwszej minuty na swojej nominalnej pozycji a on zagrał beznadziejnie, zupełnie bez wyrazu. Gdzie ta dynamika?
Loczek pisze:Kapitalnymi paradami natomiast popisywał się wiecznie młody Van Der Sar. Biedni piłkarze Tottenhamu zastanawiali się ile rąk ma Holender i jak wysoko skacze kiedy to w fantastyczny sposób obronił kilka naprawdę groźnych strzałów. Dla mnie numer jeden całego spotkania.
To prawda. Holender dzisiaj zaprezentował wielkie umiejętności. Z tak broniącym Edwinem nie musimy nikomu zazdrościć ani Buffona ani Ikera ani Cecha. Tego od czasu odejścia Schmeichela brakowało United - bramkarza, który gwarantował bronienie w 2-3 akcjach w meczu.Co z tego,że Arsenal cały mecz ciśnie rywala skoro przeciwnikom wystarczy jeden strzał na bramkę Lehmanna żeby wywieźć z Emirates jeden punkt? :)
Loczek pisze:Bramka padła po ewidentnym błędzie bramkarza.

To i tak nic przy tym co zrobił dzisiaj Reina :lol: :lol: :lol: Zdecydowanie najgłupsza bramka roku.
Błąd Robinsona oczywiście ewidentny(może już czas dać w kadrze szansę Fosterowi?) zważywszy, że Ronaldo bił wolnego z 35 metrów. Na szczęście to juz nie nasz problem bo Edwin takich piłek nie puszcza :]

Ogólnie zgodzę się, że mecz rozczarował. Większe emocje były jedynie w końcówce. Cieszą przede wszystkim 3 punkty z ciężkim rywalem jakim niewątpliwie jest Tottenham. No i można być zadowolonym, że MU odniosło 3 zwycięstwa w lidze mimo nieobecności Rooneya i Scholesa. Jeśli dodamy do tego, że kontuzje wykluczały Heinze, Vidica i Smitha to radość z tych zwycięstw jest jeszcze większa.

Martwi nieco ten "syndrom Ruuda" u Sahy bo takie okazje trzeba wykorzystywać. Na szczęście z Celtami i Arsenalem zagra już Rooney więc nasz napad powinien być optymalny.
Tak więc jak w konkursie skoku wzwyż poprzeczka zostaje podniesiona. Po mocnym Tottenhamie teraz czas na finalistę LM Arsenal. Jak słabo by im nie szlo w lidze to mecze z MU zawsze odbywają się na innych prawach i mozna sie spodziewać, że Kanonierzy zaprezentują maksimum swoich możliwość. Ja dalej liczę na ich strzelecką niemoc.

Po drodze jeszcze równie ważny mecz z Celticiem na inaugurację LM. Ważne żeby go wygrać bo wystarczy małe potknięcie i może to się odbić potem na meczu z Arsenalem jak i postawie Diabełkow w ChL. Ważne żeby dobrze zacząć.

Wróć do „Anglia”