Przegląd Sportowy (za wislaportal.pl): Gdyby nie ten dług...
Przypomniam, że komentarze do meczu z FC Basel powinny się znaleść w tym temacie.Wisła Kraków spuściła z tonu pod względem sportowym, co odbija się też na zyskach, lecz nadal obracają największymi pieniędzmi w lidze. Mogą wydać 20 mln rocznie, ale wcześniej dokładnie oglądają każdą złotówkę - czytamy w artykule, który publikuje "Przegląd Sportowy".
Przychody Wisły z praw telewizyjnych do meczów w europejskich pucharach spadły z 5 do 3 mln zł i klub miał nieco niższe przychody z reklam (o 700 tys. zł), za to zaczął więcej zarabiać na sprzedaży biletów i karnetów na mecze ligowe, a także na wypożyczeniach piłkarzy.
Szukając oszczędności, Wisła ograniczyła wydatki na wynagrodzenia dla piłkarzy z 15,2 do 13,2 mln zł oraz zarobki członków zarządu z 878 tys. do 156 tys. zł (!). Choć wpływy Wisły w ubiegłym roku stopniały (wyniki finansowe za kończący się rok zostaną podsumowane za kilka miesięcy), przychody „Białej Gwiazdy” nadal budzą respekt, nawet po odjęciu należności z tytułu transferów.
Dla porównania – Wisła miała przychody ze sprzedaży usług i towarów na poziomie 26,6 mln, a walcząca z powodzeniem o mistrzostwo Polski Legia – 17 mln zł. A choć w pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku warszawianie zarobili już 16 mln zł, trudno im będzie – po odpadnięciu z Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA – przekroczyć 20 mln. Wisła mogłaby się określać na naszym rynku mianem klubu bogatego (ostatni zysk netto na działalności gospodarczej to 6,7 mln zł), gdyby nie zaszłości wyrażające się w ogromnym długu wobec jedynego właściciela – Tele-Foniki Kable SA.
Te zobowiązania wynoszą obecnie 73,3 mln zł. Sama spłata odsetek (22,4 mln) pochłania rocznie ponad 3 mln, a przecież w 2005 r. Wisła spłaciła także w całości dług wobec Tele-Foniki KFK (1,5 mln). Na obsługę zobowiązań przeznaczane są w części pieniądze z transferów piłkarzy. W ciągu dwóch lat wpływy z tego tytułu przekroczyły 18 mln zł (na tę kwotę składa się przede wszystkim sprzedaż – kolejność według wartości transakcji – Macieja Żurawskiego, Damiana Gorawskiego, Kalu Uche, Tomasza Frankowskiego i Mirosława Szymkowiaka).
A ponieważ płatności są rozłożone na raty, należności z zagranicy zasilą konto klubu jeszcze w tym roku i w następnych latach. Oczywiści, ta zasada działa także w odwrotną stronę i Wisła nadal spłaca np. zobowiązania za transfery piłkarzy z Amiki. Notabene powstał nawet spór pomiędzy tymi klubami o rozliczenie 490 tys. zł, a Wisła nie uznaje także roszczeń spółki Adama Mandziary – Avancesport GmbH na kwoty 600 tys. euro i 300 tys. dolarów za pośrednictwo przy organizacji transferów (m.in. Żurawskiego do Celtiku) i doradztwo w zakresie restrukturyzacji klubu.
Okres transferowych szaleństw i śrubowania zarobków piłkarzy Wisła ma już za sobą. Teraz szuka na rynku zawodników bez kontraktów (w taki sposób trafiło latem pod Wawel aż pięciu graczy: Cléber, Michael Thwaite, Emilian Dolha, Branko Radovanović i Hristu Chiacu), a oferowane im pensje przestały być konkurencyjne wobec ofert składanych przez inne polskie kluby.
Najlepszym przykładem są starania o Bartłomieja Grzelaka z Widzewa, któremu wyższe uposażenie niż w Krakowie zaproponowało w Lubinie. Bez rozdźwięku – Nie zamierzamy podwyższać naszej propozycji. Po pierwsze, musimy liczyć się z realiami budżetu, a po drugie nie chcemy tworzyć rozdźwięku w zarobkach między tymi, którzy obecnie są w naszej kadrze, a przychodzącymi zawodnikami – mówi wiceprezes Adam Nawałka.
Bogusław Cupiał nie ustaje w poszukiwaniu kontrahentów na akcje sportowej spółki i pojawiły się nawet plotki, że odsprzeda je już w styczniu. Nikt jednak nie chce potwierdzić tych informacji. – To nie należy do moich kompetencji. Zresztą Wisła to podmiot autonomiczny, który jest chyba prywatną własnością pana Cupiała – usiłował nas przekonać nowy rzecznik Tele-Foniki Aleksy Pachwicewicz (zastąpił na tym stanowisku wiceprezesa Wisły Jerzego Jurczyńskiego).
Na uwagę, że wprowadza w błąd, bo Wisła jest jednostką zależną i należy do grupy kapitałowej Tele-Foniki, Pachwicewicz odparł: – Pan wybaczy, ale pracuję tutaj dopiero od 1 września. Obecnie Tele-Fonika wspiera Wisłę, wykupując powierzchnię reklamową na banerach za kwotę 5 mln zł rocznie. Resztę na załatanie dziury w budżecie klub musi zarobić sam. I wydaje się, że udaje mu się to całkiem dobrze.








