Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Zaza
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8147
Rejestracja: 21 lis 2004, 15:26
Reputacja: 1
Lokalizacja: Loża szyderców

Post autor: Zaza » 30 gru 2006, 14:21

Nie długo chyba najlepszy mecz tej kolejki premeirship :] Na White Hart Lane w Londynie Tottenham podejmie Liverpool :twisted: Kapi bedzie mógł teraz sie odnieśc do formy The Red's bo z meczu z Blackburn byli poprostu lepsi ale bez punktów... Teraz Steve G. ma okazje sie zrehabilitować za swój słaby mecz ostatnio. Niestety w obu ekipach straty, Matrin Jol nie moze korzystać z Keano a Rafa mi. z Sissoko. Ostatnio Jermain Defoe w wyrornej formie, ale warto zwrócić uwage na to jak sie szybko wkomponował Bługar Berbatov w gre Kogutów, ostatnio dwie asysty do Defoe, nie dośc że strzela to i asystuje. Mam nadzieje ze Liverpool zagra z przodu duetem Bellamy - Kuyt bo współpraca oby układa sie poprawnie. Dwa nowe nabytki The Red's to ostatnio ich najlepsi piłkarze. Niestety jak ostatnio nie grał Kuyt, to teraz może znów rotacje objąć Bellamy'iego.

Licze na świetny mecz, obie ekipy umnieją grać jak sie im pozwoli i w tym meczu może być mało Anglieskiej piłki :wink: Oba kluby ostatnio grały naprawde dobrze, mimo że zdarzały sie wpadki to ich forma jest wysoka. Defoe Berbatov kontra Kuyt Bellamy, w drugiej lini Steve Xabi kontra np Zokora Jenas :twisted: Choć mi mówi że bedzie remis ale oby bramkowy po świetnym meczu, stawiam 2;2 :wink:

[EDIT]

2:2 chyba za rok :P - jaki deszcze :shock: co sie działo na White Hart Lane - druga połowa była tak dobra mi. przez ulewe ! Kuźwa jatka na całego, ligowa mucka jak trza. Za sprawa tego deszczu mogło sie wydarzyć wszystko. Bramka przypadkowa co by nie mówić, Zokora chyba nie przewidział że Steven pójdzie na niego do końca. Mam wrażanie ze remis był by bardzie sprawiedliwy, ale Carra czyścił wszystko w tym meczu. Inna sprawa że jak sie ma takie okazje jak choć by Mido w pierwszej połowie to trzeba je wykorzystwać a nie walić po trybunach. Za późno Tottenham zaczą grać, od zmiany Mido - Berbetov :roll: A wtedy już Liverpool im pozwalał na troche wiecej. Bo miał kontrole. Ważne zwyciestwo The Red's na trudnym terenie ! Tym bardzie że druga połowa to loteria.

Steven G. zagrał lepiej niż z Blackburn ale nadal jest cieniem samego siebie :? Mimo ze w pewien sposób nawet i bramke wypracował. Tak złość i aż chamskie zagranie jest tylko tego potwierdzeniem. A nawet kartki nie dostał :roll: Jesli prawda jest ze ma kłopoty w rodzinie to małe usprawiedliwienie ale i tak to nie ten sam kapitan.

Komenatrz :lol:
- Oj ten deszcze, to już nie kapusnieczek...
- oby tylko Crouch nie urusł wiecej
:wink:

Wróć do „Anglia”