FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post autor: Mentor » 25 sty 2007, 22:52

Zaczyna brakować mi określeń do opisywania naszej gry w ostatnim czasie. Albo moja kreatywność wypada blado, albo to Barcelona gra bardzo słabo. Chciałbym, aby to ta pierwsza opcja była prawidłowa :?

Wczoraj znowu można było odnieść wrażenie, że to piłka plażowa (piach, piach, piach) i jedynym pozytywnym (aczkolwiek oczekiwałem bo tak słabego Betisu dawno nie było) aspektem jest wynik bo mogliśmy spokojnie przegrać ten mecz. Nie wiem jak to się stało, że w ogóle udało nam się wyrównać i to jeszcze za sprawą Marqueza. Tego samego Marqueza, który zachowuje się tak jakby pierwszy raz stąpał po murawie a w myślach krzyczy pewnie 'Mamo, pomocy!!!' :roll: Ronaldinho też robi więcej szkód niż pożytku. Giuly jak przystało na jeźdźca bez głowy robi dużo zamieszania, ale zazwyczaj sam się w tym gubi. Napastnicy również nic nie zagrali. Saviola przez pierwsze 20 minut nie dotknął piłki. Potem gdzieś tam się ujawniał, ale bez większego pożytku. Gudi przewracał się o piłkę, kopał na auty zamiast do bramki i generalnie nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać :? Motta grał dobrze w destrukcji, ale szybko złapał żółtko i poważnie obawiałem się o jego dalszę grę. Mógł spokojnie wylecieć, ale sędzia nie chciał nam chyba robić krzywdy. Środek pola nie funkcjonował. Najlepszy Deco świata zagrał wielkie nic. Iniesta na początku dobrze, ale potem zgasł. Wejście Xaviego poprawiło grę, ale to wciąż nie to czego oczekujemy.

Może z Celtą uda się wygrać? :roll: Niech ktoś powie, że tak :?

Niech oni się wreszcie ogarną i zrozumieją, że nikt się przed nimi nie położy i nie dam im wygrywać na stojąco. Brakuje zaangażowania, błyskotliwości i nic nie zapowiada, aby nagle zrobiło się lepiej. Może Messi trochę ich pobudzi, ale na jego powrót jeszcze poczekamy. Póki co obawiam się każdego spotkania bez względu na rywala.

Wróć do „Hiszpania”