A tak na poważnie to zamiast tego patałacha możnabyło wystawić Hule albo jak słusznie zauważył Fortuna-Wojciecha Skupienia, który na pewno spisałby się lepiej niż Mateja i na dodatek w tym roku wygrał COC właśnie w Sapporo.
święta słowa.Po prostu spieprz. ogromną szanse na medal i nie wykorzystaliśmy kłopotów Niemców(brak Uhrmanna), wpadke Finów, żałosną formę słoweńców itp. Nieprędko ponownie taką szanse otrzymamy i to się nie tyczu tylko nas.To samo mogą powiedzieć Rosjanie, którym medal zawalił Vasilliev i to jest pocieszenie dla nas bo my przynajmniej się spodziewaliśmy po Mateji tego blamażu a ruskim zawalił ich as atutowy( to tak samo jakby nam sprawę skopał Małysz).medal był by nasz, szkoda ze stracilismy taka szanse druga sie moze dlugo nie pojawic
A tak los na loterii wygrali Japończycy i może to i dobrze bo to gospadarze i to zapewne ich pierwszy i ostatni medal na tych Mś.Japończycy po prostu mieli 4równych skoczków i bez żadnych fajerwerków sięgnęli po brąz choć nie ulego wątpliwości że jest to cień welkiej Japonii choćby z IO w 1998 roku z Haradą, Funakim czy Saitohem na czele a obecność w ich kadrze dobijającego do 40-Okabe i Kasaiego tylko ten kryzys potwierdza.
Co do średniej skoczni to obawiam się że tak jak w Salt Lake City nikt nie powstrzyma Ammana, który jak już złapie formę to nie sposób go powstrzymać i to zapewne szwajcar zgarnie całą pulę(2złote medale).
To samo tyczy się Ljoekesloya, który jak już ma formę to raczej z podium nie schodzi a jest jeszcze przecież Morgernstern, Kofler czy ten rewelacyjny Olli. Na pewno jednak medal jest w zasięgu Małysza, choć nawet o brąz będzie szalenie ciężko tym bardziej że Adam w tym sezonie najlepsze próby ma na treningach i w kwalifikacjach.
pozdro







