Kto by się spodziewał takiego wyniku? Jestem niezwykle zadowolony, nie mniej jednak trzeba obiektywnie przyznać, że to nie Barcelona zagrała tak świetnie, ale Atletico wręcz żałośnie. Pierwsza połowa do momentu zejścia z boiska Manicha była fatalna w naszym wykonaniu. Zero ruchu z przodu i ciągłe wymienianie piłek między sobą przez linię obrony. Po opuszczeniu placu gry przez Portugalczyka coś w naszej grze drgnęło. Ładny strzał Gauczo z wolnego, poprawka Messiego, no i w końcu upragniony gol, będący efektem pięknej kombinacji Argentyńczyka z Czarnym. Dalej wszystko poszło już jak po maśle.
Cała drużyna zagrała dobrze, nie ma się do kogo przyczepić, za to niewątpliwie trzeba wyróżnić Samiego - bramka i 3 asysty mówią same za siebie i to jego należałoby ochrzcić mianem ojca zwycięstwa.
Real jest niewątpliwie faworytem do wygrania Ligi, ale nie ułatwiajmy im tego zadania i walczmy do samego końca. Może będziemy świadkami przyjemnego zaskoczenia?
VeB



