Już w środe zaczyna się Final Six. Na poczatek gramy z Francją i chciałbym podzielic się swoimi przemyśleniami i obawami na temat meczu z trójkolorowymi.
Zaczne od obaw. Francja to taka mała Brazylia. Wszystko zaczyna się tu na rozgrywajacym. To on jest kluczowa postacia tego zespołu. Pierre Pujol to chyba najlepszy rozgrywający młodego pokolenia. Gra bardzo szybko i nowocześnie, stanowi tez zagrożenie na zagrywce. Francja to najlepsza druzyna na swiecie jeśli chodzi o gre obronną i korelacje między blokiem, własnie obroną i wyprowadzaniem kontrataku. I tu te obawy. Jeśli nasz atak nie będzie tak pewny jak na ubiegłorocznych MŚ to Francuzi mogą nas podbijać, a co pokazał finał MŚ nasi siatkarze nie są przyzwyczajeni do sytuacji w której mają problemy z kończeniem ataków.
Reszta obaw to typowe koszmary bukmachera. Z Francją gramy pierwszy raz za kadencji Lozano, a wczesniej bardzo średnio szło z trójkolorowymi. Jak wiadomo każda seria się kiedyś kończy, a Polacy wygrali 12 meczów pod rząd. Logika nakazuje liczyć sie z zakończeniem serii. Tylko ja nie trudnie sie bukmacherka od 2 lat.
Jutro się skupie na naszym zespole, bo dziś juz mam dosyć.



