Vinokourov strzelił sobie w stopę. Jeżeli próbka B potwierdzi stosowanie przez Kazacha dopingu (a musiałoby się chyba zdarzyć trzęsienie ziemi, żeby do tego nie doszło), to chłop będzie pewnie kończył karierę, pozostawiając po sobie wielki smród. Szczerze to nie jestem zaskoczony. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w zawodowym peletonie koksują się wszyscy i tak jest już od wielu lat. Dziwi mnie tylko, że tak doświadczony i charakterny człowiek zachował się jak debiutant i dał się złapać. Totalna głupota, żeby poświęcić cały swój wizerunek i całą karierę dla dwóch etapowych zwycięstw. Tak postępują nieopierzone młodziaki, które chcą przysłowiowych 5 minut sławy i dla nich są w stanie wiele poświęcić. Ech, szkoda słów.
Tak przy okazji to jutro jest ostatni górski etap, ale nie wiem czy jest sens się nim pasjonować, skoro nad Rasmussenem ciążą podejrzenia dopingowe i być może już niedługo i on będzie zmuszony zafundować sobie przymusowy 2-letni odpoczynek od zawodowego kolarstwa.



