Czas na podsumowanie pierwszego, ligowego meczu.
"De la Cruz, Giggs, Evra, Szczęście"
Tym czterem Panom Manchester zawdzięcza niewygranie niedzielnego meczu. Pierwszy w fenomenalnej dyspozycji. Evra zaprezentował się bardzo słabo. W drużynie United jedynie Giggs zagrał gorzej. Zupełnie nie rozumiem fachowców z skysports, którzy zawodnikowi, który traci głupio cztery razy piłkę, ma kilka niecelnych podań i dośrodkowań oraz zupełnie nie może odnaleźć się na boisku przyznają notę 8. Owszem. Trafił słupek, ale tyle w tym jego zasługi, co objętości alkoholu w Karmi. Evra tylko nieznacznie lepiej. Co prawda piłki nie stracił ani razu. Może dlatego, że tak rzadko przy niej był, a jak już był to posyłał piłki na tak zwany "wyjeb". Zdecydowany brak komunikacji w 8 minucie oraz przepiękny strzał ( nie trafienie w pustą bramkę z sześciu metrów) z 54 minuty to esencja niedzielnego występu Evry. Plus za to, że posłużył jako obiekt do zdjęcia tego narwańca, co parę minut po boisku pobiegał. Bohaterowie? Carrick i Ronaldo. Anglik zaliczył drugi wynik odbiorów w drużynie oraz trzy razy idealnie strzelał na bramkę, co tylko wcześniej wspomnianym szczęściem mijało się ze zdobyciem bramki. Graczem o największej liczbie odbiorów był Ronaldo. 15, przepiękna 20 i 52 minuta to momenty Cristiano. Tylko ! dwie ! straty i trzy soczyste uderzenia stawiają go na równi z Carrickiem do Man of the Match. Rooney. Co by tu napisać o piłkarzu, który 10 minut biega ze złamaną stopą? Jeden odbiór, jeden faul, cztery razy faulowany i jeden przepiękny, celny strzał na bramkę. Chyba nic więcej. Zawiódł mnie Nani. Dwie straty, dwa niecelne strzały, dwa niecelne podania i ogólne zagubienie. Czasami brakowało mu nawet szybkości. Fletcher ładnie zgrał piłkę do O'Shea, co mogło zakończyć się bramką. Zdecydowanie najlepszą formacją była obrona. Łącznie dwie straty piłki całej formacji. Marzy się taka forma do końca sezonu. Jeżeli Ferguson miał jakieś wątpliwości czy warto interesować sie Dani Alvesem to Brown rozwiał wszelkie wątpliwości. Nie warto. Czas na treningach spędzony z C.Ronaldo zaowocował i z opornie defensywnie grającego obrońcy mamy fenomenalnego bocznego obrońcę. Brawo Silvestre, za dwa odbiory i Ferdinand za dosłownie bezbłędną grę. Dobrze na ataku poradził sobie O'Shea, co jeszcze bardziej podkreśla jego uniwersalność. Brawa dla Fergusona za zauważenie problemu braku główkujących zawodników w ataku.
Podsumowując. Takim składem ciężko było wygrać już przed rozpoczęciem meczu. Szala przelała się w momencie kontuzjowania Rooneya. Gra bez napastnika to gra bez goli, zwłaszcza z tak słabo dysponowanym Giggsem.



