Gra pressingiem zawsze ma sens. Żuraw - (w tym meczu) wysunięty napastnik - ewidentnie powinien był naciskać stoperów przeciwnika, zamiast tego marnował swoje siły wracając do drugiej linii, by wspomagać naszych pomocników. W tym meczu od wspomagania linii pomocy byli inni (Krzynówek). Poza tym Leo nie ukrywał, że Żuraw nie jest przygotowany na grę przez 90 minut, więc Maciek musiał wiedzieć, że będzie zdjęty. Wiedząc, że nie będzie grał całego meczu, że będzie przebywać na boisku krócej, mógł bardziej skoncentrować się na naciskaniu rywali.peepe pisze:Nie pomyslales ze gra pressingiem w pojedynke nie ma sensu?
To fakt Simao był aktywny, jednak - przy kryjącym go Bronowickim - niewiele z tego wynikało. Bronek zabierał mu piłkę wślizgiem, wybijał ją na aut, tudzież - jeśli nie miał wyjścia - faulował byłego gracza Benfiki (kiedy Sabrossa rzeczywiście mu uciekł, były Legionista przerwał jego akcję ...łapiąc go wpół - sytuacja, po której otrzymał żółtą). Portugalczyk tak porządnie urwał mu się bodajże 3 razy – i wtedy rzeczywiście dzieliło ich jakieś 15mPisakk pisze: Według mnie to właśnie ze strony Simao Portugalczycy robili najwięcej wiatru pod naszą bramką, zwłaszcza w pierwszej połowie. Nie za bardzo rozumiałem dlaczego Bronowicki zostawiał mu aż tyle miejsca. Przecież Simao dostał kilka takich crossów na skrzydło, gdzie mógł sobie spokojnie przyjąć piłkę i ją opanować, a później poczekać aż do niego dobiegnie były zawodnik Legii.



