Jutro najbrutalniejsze derby Londynu
Arsenal - Spurs i wszystko jasne. Zaden inny mecz tak nie mobilizuje graczy, jak ten [nawet te z ManU].
Arsenal jest faworytem, na moje oko. Przd sezonem wszyscy stawialki na Spurs. To oni mieli w końcu pokazać nam swoją wyższość, bo Titi odszedł, a oni się wzmocnili. Poczatek sezonu zaskoczył jednak [niektórych] Spurs grają dużo ponizej oczekiwać, a Arsenal całkiem, całkiem - u siebie wygralismy do tej pory wszystkie mecze ... na wyjeździe póki co remis, więc pora na wygraną
Jedyne co mnie martwi to kontuzje.
Do meczu przystąpimy z tylko 1 nominalnym środkowym obrońcą. Będzie to Kolo Toure. Gallas ma kontuzje, Senderos jest zawieszony, a Djourou został wypożyczony. W dodatku Eboue w dalszym ciągu sie leczy, podobnie jak Jens [teraz podobno łokieć ma kontuzjowany
Więc formacja defensywna rozbita. Jedynie Sagna wraca, więc będzie miał kto zagrać na prawej obronie. Niestety Wenger już zapowiedział, że na środku defensywy może wystawić Gilberto - nie pojmuje jak Wenger moze nie widzieć, ze on sobie tam nie radzi. Mam nadzieje, że z 2 złego wybierze Songa. Kameruńczyk na obronie daje rade.
Licze na wystep Eduardo, w reprezentacji w 2 meczach strzelił 3 gole - zobaczymy czy ta forma wystarczy na ligę i na Spurs



