To już nie ten Papkin-Hammer co kiedyś. Jak grał "za młodu" - pamiętamy wszyscy (a ci, którzy nie pamiętają - niech żałują). Dynamika, siła, technika, determinacja... Czy potrzeba czegoś więcej? Odpowiedź brzmi: "nie". Papke - ten z Mostostalu - był atakującym kompletnym, ba - kiedy trzeba grał też świetnie w obronie... Ale no właśnie: był. Z biologią się nie wygra. Po tylu kontuzjach kolan, ile miał Paweł, biorąc również pod uwagę jego wiek oraz fakt, że już jako młody zawodnik stanowił trzon nie tylko swego zespołu klubowego, ale i też reprezentacji (ogromna eksploatacja organizmu), nie ma mowy o grze w siatkę na najwyższym poziomie. Z biologią się nie wygra i Paweł to wie. Dlatego zarabia na emeryturę w Resovii, a w Olsztynie podstawowym zbijającym jest Gelu. Z biologią się nie wygra. Każdy, kto widział kolana Pawła z bliska musi to rozumieć.login pisze:Papke po kontuzji, to człowiek zagubiony, może z małymi blyskami formy, ale nie człowiek, który może pociągnąc grę jak "typowy hammer".Powiedzmy sobie szczerze, że nadal leci on na opinii człowieka, który kiedyś kończył wszystko, tym bardziej z trudniejszych piłek, rzekłbym sytuacyjnych.
P.S. Na szczęście naturalnym i pod względem prezentowanego poziomu sportowego - godnym następcą Papkego w reprezentacji i PLS-ie jest Wlazły.



