Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Post autor: Morrow » 24 mar 2008, 14:17

Wypadałoby coś napisać od siebie o meczu. W końcu rozjechaliśmy u siebie 3:0 Liverpool :) Dwie wygrane z Liverpoolem w sezonie, świetna sprawa. Jeszcze dojść do finału LM, trafić tam na The Reds i ich pokonać :D Dobra, zostawmy marzenia i skupmy się na rzeczywistości. Najwięcej pochwał z mojej strony, tak jak już wcześniej wspomniano dla pary stoperów. Kapitalny mecz tej dwójki. Torres, który w tym sezonie jest jednym z najlepszych jeśli nie najlepszym napastnikiem na świecie zupełnie nie istniał. Przyczyniło się do tego trochę też to, że zabrakło podań ze środka ale tu druga kwestia - nasz środek, który znowu zagrał świetnie. Ferguson znowu wybrał "defensywny" wariant z 3 środkowymi pomocnikami i znowu się udało. Cała trójka: Carrick-Anderson-Scholes zagrało bardzo dobrze. O dziwo, Scholes, który w tym sezonie delikatnie mówiąc nie zachwyca zagrał bardzo dobry mecz. Anderson po raz kolejny nie dał pograć Gerrardowi, gdyby tylko strzelał dokładniej. Co ciekawe para Scholes-Anderson "zaskoczyła" ale pewnie tylko dlatego, że grał też Carrick :) Skrzydła dzisiaj nie błyszczały ale z drugiej strony dwaj nasi skrzydłowi strzelili po bramce więc na co tu narzekać?

Rooney. Nie strzela bramek w 100% sytuacjach ale jak nie dostrzec ile daje drużynie. Walka na całego i 2 asysty. Jeśli nie on zostanie przyszłym kapitanem United to kto?

Zawiódł mnie w zasadzie tylko Giggs. To zdecydowanie nie jest jego sezon i wątpię, że jeszcze się odnajdzie. Nani praktycznie za każdym razem kiedy wchodzi na boisko pokazuje, że w tym sezonie to jemu należy się pierwszy skład.

Co do Ronaldo. Zaraz pewnie znowu podniosą się głosy, że z lepszymi rywalami gra słabiej. Tyle, że wczorajsze zwycięstwo wynikało raczej z tego, że to inne formacje zagrały bardzo dobrze a Ronaldo nie rzucał się tak w oczy na tle kolegów jak to miało miejsce wielokrotnie w tym i poprzednim sezonie w meczach kiedy to większość drużyny grała słabiej a to Portugalczyk w pojedynkę przesądzał o naszym zwycięstwie. O ile w poprzednim sezonie byłem w stanie uznać wyższość Kaki nad Cristiano o tyle w tym sezonie do tej pory jest bezdyskusyjnie najlepszym piłkarzem na świecie. Skrzydłowy, który strzela 25 goli w jednej z najlepszych lig świata i 6 goli w LM to chyba mówi samo za siebie. Do końca sezonu jeszcze daleka droga a Złota Piłka pewnie będzie w dużej mierze uzależniona od Mistrzostw Europy ale na tę chwilę Portugalczyk jest IMO zdecydowanie najlepszy. Choć w poprzednim sezonie na tym etapie rozgrywek sytuacja wyglądała podobnie.

Wracając do meczu. Można dyskutować co by było gdyby Mascherano nie dostał czerwa ale prawda jest taka, że to i tak MU dominowało wczoraj czy to przed czy też po zejściu Argentyńczyka. A swoją drogą zachowanie Javiera kretyńskie. Pomijając to czy należała się kartka czy też nie (moim zdaniem tak) w meczu tak ważnym, przegrywając 0:1, mając na swoim koncie żółty kartonik prowokować sędziego i rywala w takiej sytuacji jest wg mnie nie tyle ryzykownym co po prostu głupim zachowaniem.

Prowadzimy. Mamy 5 pkt nad Chelsea ale droga do obrony tytułu jeszcze bardzo daleka. Mamy w tych 7 meczach niewygodnych rywali i wszystko się może wydarzyć, tym bardziej, że w mojej opini Chelsea i AFC mają trochę bardziej wdzięczny grafik. Na tę chwilę naszym najgroźniejszym rywalem jest Chelsea ale kluczowym spotkaniem (pomijając mecze z drużynami spoza czołówki) może okazać się mecz na OT z Arsenalem. Jeśli uda nam się wygrać ten mecz ciężko będzie stracić tytuł(jeżeli wcześniej nie pogubimy punktów) nawet jeśli weźmiemy pod uwagę to, że zagramy z Chelsea na Stamford. Wtedy nawet remis będzie naszym zwycięstwem. Końcówka w każdym razie zapowiada się pasjonująco.

Wróć do „Anglia”