To skąd w Milanie miejsce dla Ba, Favalliego, Brocchiego (jeszcze można tłumaczyć statusem wychowanka), Cafu czy Digao, jeśli nie sprawami zupełnie pozasportowymi?Chlopaczek pisze: Za lubienie to jednego lub drugiego moze zaprosic na obiad do domu a nie wpuszczac na boisko.
Nie łudź się, w Milanie dawno odeszli od zasady "primum, non nocere".



