1/2 finału LM: Man Utd vs Barcelona

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Post autor: Morrow » 24 kwie 2008, 0:26

Kilka słów od kibica MU.

Jestem zły. Manchester mnie dziś bardzo zawiódł. Tak, było widać, że chodziło tylko o to żeby nie stracić. Czerwone Diabły nawet nie próbowały udawać, że chcą strzelić bramkę. Szczerze mówiąc jak patrzyłem jak murowaliśmy bramkę to oprócz zawodu trochę się wstydziłem. Bo jak to tak, że drużyna przez wielu okrzyknięta na tę chwilę najlepszą Europie, słynąca z efektownej gry ofensywnej wychodzi na boisko jedynie po to by bronić zupełnie jakby miała przewagę 2 bramek. Ale faktem także jest, że broniliśmy bardzo dobrze. Barca praktycznie cały czas miała nas w zamku ale nic z tego nie wynikało. Strzał Eto'o i tak pewnie zostałby zablokowany przez Rio gdyby trafił w światło bramki (tu geniusz Iniesty przy podaniu) kilka przelotowych piłek, których nie miał kto wykończyć, znowu Eto'o kiedy Barca miała 2 na 1, itd. itd. co nie zmienia faktu, że coś mogło wpaść i Barcelona była w moim odczuciu drużyną lepszą.

Taktyka. Sorry ale o ile mam wielki szacunek dla Fergusona za to co robi i robił dla United to dzisiaj mnie szlag trafiał jak widziałem co zrobił z tą drużyną. Rooney na skrzydle? Ronaldo na szpicy? Kiedy, pytam kiedy do cholery to zdało egzamin? Od początku sezonunasza siła ataku tkwi we współpracy Tevez - Rooney i Ronaldo na skrzydle ale nie. Jak Roo totalnie zagubiony miał błysnąć skoro grał na skrzydle, na którym chyba jeszcze nie zagrał dobrego meczu. Ronaldo w ataku? Bo w obronie Rooney gra lepiej niż Cristiano? To już lepiej było postawić tam O'shea. Dajcie spokój. Taktyka: wykop Edwina pod pole karne Barcy na aferę i wszyscy wracamy bronić. Jakbym widział reprezentację Polski za czasów Wójcika. Dzisiaj w Tevezie było więcej Andersona niż Teveza. Walczył głównie w środku, w ataku rzadko go widywałem. Park? Z zadań defensywnych wywiązał się poprawnie, w przodzie nie istniał. Pewnie Giggs nie zagrałby lepiej. Jak zobaczyłem na początku ten skład to pomyślałem "co do cholery? Fergie jest aż tak pewny siebie, że atakujemy i gramy 2 napadziorami?" Po 10 minut nie miałem złudzeń. To, że poszczególni zawodnicy grali jak grali nie wynika z tego, że pękli psychicznie, są słabi, itd. tylko z taktyki jaką narzucił im dzisiaj Szkot. Chciał 0:0, ma 0:0. Oby się nie przeliczył. Wiadomo, że na wyjazdach w LM zazwyczaj gramy słabo. W wygranym meczu z Romą i z Lyonem nie zachwyciliśmy nawet mimo korzystnych wyników. Ferguson pamiętał pewnie też batów z Milanem z zeszłego roku, potencjału ofensywnego Barcy trochę się przestraszył i postanowił, że wszystko zadecyduje się u nas. Widać, że remisu nie bierze pod uwagę.

Mimo tego, że parę razy dał się wkręcić podobał mi się Evra. Duet Brown - Rio też dał radę. Nie wiem o co się czepiasz gonzo, gdyby nie wślizg Wesa pewnie Eto'o by strzelił bramkę. Hargo na prawej też sobie nieźle poradził. Edwin. Te dwa wykopy były karygodne kiedy Barca wychodziła 3 na 2. Sporo niedokładności w grze Scholesa. Carrick poprawny. O środek pola nawet nie próbowaliśmy walczyć. Barcelona zagrała jak zagrała bo nawet nie próbowaliśmy walczyć o środek pola. Przyjęliśmy ich system i nastawiliśmy się na murowanie bramki. Nawet nie było okazji do sprawdzenia czy Victor i obrona popełniają błędy.

W Barcelonie najbardziej podobał mi się Iniesta. Naprawdę świetny zawodnik. Poza tym Messi. Oni sami potrafią wygrać mecz. Dobrze, że Deco, Xavi, Henry nie trafiali z wolnych bo pozycje mieli świetne. Dobrze również, że nie było Ronaldinho bo on również mógł którąś zamienić na bramkę.

Co do spornych sytuacji. Karny na początku meczu ewidentny, nawet nie ma o czym dyskutować. Ręka karygodna, Milito wykonał ruch ręką. Sytuacja z Marquezem - jak dla mnie nic tam nie było. Wejście Evry w Iniestę. W piłkę Francuz na pewno nie trafił. Nie wiem czy Iniesta nie położył się bez kontaktu z nogami Evry ale jeśli kontakt był to karny się należał. Wejście Toure bodajże w Ronaldo IMO też się kwalifikowało na "11".

Podsumowując. Zagraliśmy brzydko, defensywnie, itd. ale tak chciał zagrać Ferguson. Bał się, że dostaniemy baty jak z Milanem i że Barca nas wypunktuje więc zagrał na 0 z tyłu(i z przodu zresztą też). I efekt osiągnął. Trochę ryzykowna taktyka, zobaczymy jaki da efekt. My, mamy szalenie ważny mecz z Chelsea, Ryjek pewnie będzie oszczędzał graczy w lidze więc sytuacja analogiczna jak sprzed roku tyle, że gramy u siebie i z Barcą zamiast Milanu. Zobaczymy. Dla mnie w tej chwili minimalnym faworytem jest Barca. Wystarczy im bramkowy remis, kluczowi piłkarze będą pewnie oszczędzani w weekend a MU złapało małą zadyszkę (3 mecz z rzędu, który gramy mocno średnio) ale mimo wszystko liczę, że to my zagramy w Moskwie. Oby.

I jeszcze jedno. Tak jak gonzo napisał, nie nastawiajcie się na ultra-ofensywne United w rewanżu. Jak znam życie i Fergiego to zobaczymy znowu Manchester bardziej defensywny niż ofensywny choć wątpię, że oddamy aż tak bardzo plac Barcy jak to miało miejsce dzisiaj. I obstawiam, że zagramy 4-5-1 choć kij wie co siedzi w głowie szalonego Szkota.
Ostatnio zmieniony 24 kwie 2008, 0:31 przez Morrow, łącznie zmieniany 4 razy.

Wróć do „Puchary Europejskie”