A potem znowu najgorszy napastnik ekstraklasy objedzie najlepszego obrońcę ekstraklasy i znowu trzeba będzie udawać, ze nic się nie stało. Nie zazdroszczę.
Ja myślę, że mecz może się ułożyć dwojako. Wiślackie gwiazdeczki zdążą wypocząć do połowy maja (ah ta wymagająca polska liga) i sprężą się ten ostatni raz albo myślami będą już a) na euro b) na wakacjach c) przebierać oferty od klubów rosyjskich d) wydawać premie za Puchar Polski.
Bo Rybus, Borysiuk, to wszystko fajnie, ale gdyby Legia miała zawodników, to pierwszy pełny mecz w lidze rozgrywaliby najwcześniej za parę lat. Pierwsze składy Wisły i Legii to trochę inny ciężar gatunkowy.



