Pamietam gorska czasowke, w sumie to chyba byl ostatni tour w ktorym rywalizowal Ullrich z Lancem. Lance jak wspomniales na miekkim przelozeniu, rownomiernie sobie pedalowal ale z niesamowita intensywnoiscia a Janek na twardym przelozeniu silowo tyral, efekt byl zdaje sie druzgocacy...Duch pisze:Jak się go porówna z tamtych lat z jadą choćby Ullricha to niebo a ziemia.
tez przesada z tym Klodenem, on mial jeden sezon na miare wygranej w tour de France, potem byl uznawany za faworyta jednak nigdy nie sprostal temu i przewaznie strzelil pod jakams goreDuch pisze:szczególnie szkoda mi Klodena, bo Leipheimer jakoś nigdy specjalnie sympatią nie darzyłem.
Wlasnie tutaj tkwi madrosc, nie jedyny Cadel tak czyni, przez co ratuje dupe, wielu kolarzy odpuscilo atak jadac swoim tempem i dzieki temu mogli cieszyc sie z koncowego triumfu, przykladowo taki Sokol, znaczy Savoldelli gdy wygrywal swoje ostatnie Giro to tez odpuscil atak, nie byl w stanie go odeprzec a zostal juz bez swojego zespolu, widac bylo ze straci bardzo duzo a tu sie okazalo ze to tylko tak wygladalo, bowiem na mecie to on byl zwyciezcaDuch pisze:Wydawało się, że straci wiele minut, a on jechał swoim tempem i jak się okazało straty nie były aż tak znaczne
Brakuje w tym TdF kogos takiego kim w ubieglym roku byl ... kurczak







