FMy

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8191
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Post autor: Wilmore » 13 lip 2008, 18:09

Głupota polskich managerów w grze sięga dna.
Przez półtora roku byłem tylko selekcjonerem Polski, przez dwa lata trenerem HSV Hamburg, z którego odszedłem z własnej woli i jakoś w grudniu 2010 roku (po rundzie jesiennej czwartego sezonu w grze) zdecydowałem się przyjąć, zamiast Barcelony, Milanu czy Wigan, ofertę Wisły Kraków. W międzyczasie Biała Gwiazda dwa razy grała w fazie grupowej UEFA i raz w LM. Budżet klubu - 15 milionów funtów, z tego 13 milionów do wydania na transfery. Na pierwszy rzut oka - marzenie każdego trenera w Polsce.
Na drugi i kolejny rzut oka było już dramatycznie źle - okazało się, że w Wiśle Skorża zapadł na ostrą odmianę alergii na transfery, czego efektem były dwa transfery w ciągu ostatnich trzech lat - do klubu, z klubu odeszła masa piłkarzy. Efekt? Trzon ekipy tworzą starzy Cantoro z Zieńczukiem, w składzie jest 16 wychowanków (!), ale przy okazji 16 miernych. Dramatyczna sytuacja na wszystkich pozycjach, do teraz nie jestem w stanie wyjść z podziwu nad tym, że ta ekipa - moim zdaniem klasyfikująca się do walki o utrzymanie - zajęła miejsce w pierwszej 5 ligi po 15 kolejkach i zremisowała z ManU i Szachtarem u siebie w LM - inna rzecz, że bramkarza Wisła ma mocnego.
Wkurzyłem się i od końca grudnia do połowy stycznia zakontraktowałem 15 nowych piłkarzy za 9 milionów euro - całą czołówkę piłkarzy z ekstraklasy, przy okazji sprzedając drugie tyle pseudograjków za jakieś sto tysięcy euro łącznie. I Wisła nareszcie zaczyna coś grać - co zadziwiające większość klubów polskich kupuje w okienku jednego, dwóch maksymalnie piłkarzy, jeśli w ogóle kogokolwiek. Ale jak się spojrzy na budżety Bełchatowa, Wisły, Legii czy Zagłębia - to mają kilka(naście) milionów funtów na koncie i około 70% z tego do wydania na transfery. Gdyby polskie kluby inwestowały rezerwy w nowych graczy, to piłka polska by strasznie szybko w grze poszła do góry - szkoda tylko, że gra nie myśli odpowiednio.

Wróć do „Hyde Park”