Transfery do Wisły? Trzy razy tak!
Deszczowy lipiec
Nieustające spekulacje prasowe na temat sytuacji w klubie, niedwuznaczne sygnały trenera Macieja Skorży (36 l.) zmartwionego kolejnymi ubytkami kadrowymi i apelującego do właściciela klubu o wzmocnienia, wreszcie narzekania kibiców zawiedzionych brakiem spodziewanych po mistrzowskim sezonie transferów - tak oto wyglądała atmosfera wokół drużyny mistrza Polski Wisły Kraków w czasie letniej przerwy w rozgrywkach i podczas przygotowań do nowego sezonu. - Czy właścicielowi Wisły nadal zależy na awansie do Ligi Mistrzów tak bardzo jak kilka lat temu? - pytanie często zadawane przez dziennikarzy nurtowało najbardziej krakowskich fanów, którzy po raz kolejny w ostatnich latach uwierzyli w szansę awansu do upragnionej futbolowej elity. - Skupimy się raczej na awansie do rundy grupowej Pucharu UEFA - jeszcze przed wylosowaniem klasowego Beitaru Jerozolima studził zapały kibiców kapitan Białej Gwiazdy Arkadiusz Głowacki (29 l.). - Wierzę w swoją drużynę, ale wzmocnienia są konieczne, muszę mieć szerszą kadrę - podkreślał Skorża.
Trzy bomby transferowe Bednarza
Najbardziej zapracowaną i najbardziej krytykowaną osobą tego lata w klubie był dyrektor sportowy Jacek Bednarz (41 l.). Podczas kiedy zniecierpliwieni kibice zarzucali mu brak fachowości i determinacji, dyrektor, unikając we właściwy sobie sposób medialnego szumu, wykonywał swoją robotę.
Bomba nr 1: Tomasz Jodłowiec. O tym, że przyjdzie do Białej Gwiazdy, pisało się już od kilkunastu dni. Po udanym sezonie w Grodzisku wartość rynkowa Jodłowca (23 l.) wzrosła nawet do 600 tys. euro. Tyle jednak żaden polski klub nie zapłaci za obrońcę. Na szczęście dla Wisły Jodłowiec uparł się, że chce opuścić dotychczasowy klub (po sprzedaniu udziałów miejsce Groclinu zajmie w Ekstraklasie nowa Polonia Warszawa), więc Wisłą skorzysta na całym zamieszaniu i zapłaci najwyżej połowę tej kwoty - Przekonywaliśmy Tomka, żeby pozostał. Byliśmy w stanie zaoferować mu bardzo dogodne warunki finansowe, a i sportowo klub będzie się na pewno rozwijał, ale chyba go nie zatrzymamy - mówi z nutką goryczy w głosie p.o. rzecznika prasowego Polonii. Jodłowiec to jeden z najzdolniejszych środkowych obrońców młodego pokolenia, a że zna się jeszcze z Grodziska z trenerem Skorżą, to do Krakowa pójdzie z wielką ochotą. Na pewno nie wygra rywalizacji z Głowackim i Cleberem (34 l.), ale ponieważ Wisłę latem opuścili dwaj inni stoperzy: Dariusz Dudka (25 l.) i Adam Kokoszka (22 l.), to szanse na grę (biorąc pod uwagę liczbę meczów w sezonie, ewentualne kartki i kontuzje konkurentów) ma bardzo duże.
Bomba nr 2: Aleksandar Popović. Po tym, jak Wisła przegrała z Legią rywalizację o Macieja Iwańskiego (27 l.) i w obliczu astronomicznych cen dyktowanych za innych najbardziej pożądanych polskich środkowych pomocników, Łukasza Gargułę (27 l.) i Radosława Majewskiego (22 l.), dyrektor Bednarz zaczął uważniej penetrować rynek bałkański. - Wisła potrzebuje rozgrywającego - powtarzają od trzech lat i komentatorzy, i kibice. Również trener Skorża domagał się ofensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia, bo choć daje coraz więcej szans Czechowi Tomasowi Jirsakowi (24 l.), to nadal nie nabrał do niego pełnego przekonania. Wybór padł na Aleksandara Popovicia (25 l.), pseudonim Minister. Rozgrywający i lider Vojvodiny Nowy Sad nosi bowiem to samo imię i nazwisko, co były minister nauki w rządzie republiki serbskiej. - Potrafi dowodzić na boisku, więc określenie Minister pasuje. Raz ktoś zażartował i tak zostało, nawet w publikacjach prasowych pojawia się dla odmiany ten pseudonim - zapewniał nas dziennikarz sportowej gazety. Posiadający dwa obywatelstwa (oprócz serbskiego także austriackie) zawodnik najwyraźniej wpadł w oko sztabowi Wisły. Cena (1 milion euro) podobno nie wystraszyła krakowskiego klubu. W końcu kogoś takiego szukają pod Wawelem od kilku lat, a marka, jaką zawodnik ma w krajowej lidze (i pozycja w dotychczasowym klubie), nakazuje sądzić, że to transfer nie tylko pozwalający zwiększyć konkurencję w składzie, ale stanowiący zwieńczenie kilkuletnich poszukiwań lidera formacji ofensywnej. Czy dzięki Ministrowi fani Białej Gwiazdy przestaną tak nostalgicznie wspominać Mirosława Szymkowiaka?
Bomba nr 3: Martin Kamburov. Po odejściu Jeana Paulisty (31 l.) i nieprzedłużeniu kontraktów z Radosławem Matusiakiem (26 l.) i Nigeryjczykiem Dudu (23 l.) stan liczebny i jakościowy wiślackiego ataku zmalał do rozmiarów od dawna nienotowanych przy Reymonta. Mimo że nowy kontrakt z klubem podpisał król strzelców poprzedniego sezonu Paweł Brożek (25 l.), to zmartwień trenerowi Skorży nie ubyło. Czyniący stałe postępy Rafał Boguski (24 l.) i powracający z wypożyczenia Patryk Małecki (20 l.) będą raczej ustawiani w pomocy, a Andrzej Niedzielan (29 l.) bardzo powoli wraca do formy po ciężkiej kontuzji. W prasie pojawiały się wielkie nazwiska: byłego gracza Interu Mediolan Mohameda Kallona (29 l.) czy wielkiej gwiazdy lat 90. Patricka Kluiverta (32 l.), a klub w tym czasie przegrał jedną z największych batalii tego lata na naszym rynku o Roberta Lewandowskiego (20 l.), który wzmocnił Lecha Poznań - Szukamy wysokiego, silnego napastnika - przyznał w wywiadzie Bednarz. Ostatnio nawet Wisła zaczęła ćwiczyć wariant gry z jednym napastnikiem, ale Skorża nie jest do tego specjalnie przekonany i chce mieć obok szybkich Brożka i Niedzielana typowego siłacza w polu karnym. Wziął na obóz Grzegorza Kmiecika (24 l.), co z tego, skoro ten w sparingach nie zachwycał. Ale usilne prośby trenera i w tym względzie zostaną spełnione. Na Reymonta trafi 10-krotny reprezentant Bułgarii i 2-krotny król strzelców tamtejszej ligi Martin Kamburov (28 l.). Ostatnio zawodnik miał co prawda gorszą passę, najpierw zdecydował się na lukratywny kontrakt w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (klub z Dubaju Al-Ahli), a kiedy wrócił do kraju, to dopadła go kontuzja. Teraz, kiedy jest zdrowy i chce wrócić na piłkarski szczyt, oferta mistrza Polski okazała się atrakcyjna, zwłaszcza że jego dotychczasowy klub Lokomotiw Płowdiw nie należy do krezusów bułgarskiej ekstraklasy, a w ostatnim sezonie zajął dopiero 9. pozycję. - To taki czołg w polu karnym rywala, gra głową to jego wielki atut. Swego czasu miał u nas taka samą markę, co Dymitar Berbatow - twierdzi menedżer zawodnika, dodając, że w Wisła robi świetny interes. Napastnik ma kosztować ok. 650 tys. euro.
Pokerzysta
Wszyscy zdążyliśmy już poznać przez te lata Jacka - mówi o dyrektorze Wisły jeden ze ściśle współpracujących z nim menedżerów. - Zdetonuje te bomby pewnie na pierwszą kolejkę ligową. Zwleka do ostatniej chwili i nie powie nic, zanim nie jest na 100 procent pewien. Przecież nawet objęcie przez siebie funkcji dyrektora w Wiśle potrafił zdementować publicznie na kilkanaście godzin przed złożeniem podpisu. Pokerzysta.



