Mecz, fenomenalny. Dwa stracone gole po "grze w kulki" w polu karnym (błąd zespołu) i po stałym fragmencie gry - poza tym gra wyglądała świetnie (no nie licząc sytuacji Robinho).
Niestety Kontuzja Martina rozbija naszą niezniszczalną jedenastkę - mam nadzieję, że wiązadła nie poszły. Wielu kibiców LFC chciało powrotu Aggera do pierwszej jedenastki i się doczekali. Dla mnie jednak Skrtel w tym sezonie jest zaporą nie do przejścia i mimo, iż zastępca to też bardzo dobry zawodnik, to brak Słowaka jest dużym osłabieniem dla drużyny.
Co do meczu - poakazujemy, że drużynę mamy fenomenalną i sukcesywne rozbudowywanie i dokładanie cegiełek przynosi efekt - idziemy na mistrza, po kolejnym, w pełni zasłużonym zwycięstwie w pięknym stylu - dla takich emocji warto być kibicem The Kops.
Riera po poprzednim średnim występie, dzisiaj rewelacja, zaś Torres... i wszystko jasne( szkoda, że z metra przestrzelił - mógł być hattrick).
Żałuję, że na Canal+ nie pokazywali najlepszego meczu tej kolejki ligi angielskiej i trzeba było liczyć na łaskawość Sopcasta.
Pozdro
YNWA



