Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Mentor » 19 paź 2008, 22:13

kon2r pisze:no i znow Pep zniszczyl system
Lepiej bym tego nie ujął. Chyba trzeba zaprzestać wszelkich prób wytypowania meczowej jedenastki :lol:



Kto? Kto? Kto?
Eto'o! Eto'o! Eto'o!

Bardzo ważne zwycięstwo po trudnym meczu. Jestem bardzo zadowolony z końcowego rezultatu. Gospodarze postawili nam dzisiaj ciężkie warunki i do samego końca nie byłem pewien zwycięstwa, ale jakoś się udało wyrwać komplet punktów z San Mames. Zajebista bramka Eto'o po bardzo dobrej akcji i podaniu Henryka. Titi zaskoczył mnie w tej akcji bo wcześniej jakoś nie podejmował takich prób aż tu nagle zaskoczył i wyszło świetnie. Zacznijmy jednak od początku...

Wyjściowa jedenastka zaskoczyła mnie przede wszystkim z racji braku Bojana (był natomiast Victor Sanchez :shock: ) oraz Puyola (za niego Pique - tutaj już mniejszy szok). O ile takie a nie inne zestawienie obrony można sobie tłumaczyć osobą Llorente o tyle brak Krkicia mocno mnie dziwi do tej pory. Młody Hiszpan jest pod formą, ale siedząc na ławce raczej jej nie odbuduje a trudno się było też spodziewać po Sanchezie, aby zagrał lepiej.

Pierwsza połowa generalnie słaba w naszym wykonaniu. Co prawda Eto'o wypracował sobie dwie dobre sytuacje, ale Iraizoz nie musiał ani razu wciągać piłki z siatki. Dwiema kapitalnymi interwencjami popisał się za to Victor Valdes i to on był bohaterem pierwszej połowy jak dla mnie.

Brak Leo i Xaviego wprost walił po oczach do tego stopnia, że niekiedy miałem ochotę po prostu odwrócić głowę nie patrzeć na przebieg meczu. W pomocy nie miał kto rozgrywać a w ataku mało ruchu. W drugiej połowie na szczęście rozkręcił się Iniesta i nie owijając w bawełnę - grał bardzo dobrze a momentami wręcz genialnie. Jego zagrania mógłbym oglądać do znudzenia. W przerwie liczyłem na to, że w okolicach 60 minuty zobaczymy na boisku Messiego i/albo Hleba, ale kontuzje Keity i Marqueza chyba pokrzyżowały nieco plany trenerowi. Obawiam się, że z Seydou to może być coś poważniejszego, ale Rafa chyba mógłby na upartego grać dalej a Guardiola po prostu nie ryzykował i wpuścił Puyola bo chwilę wcześniej i tak wyszliśmy na prowadzenie.

Ogólnie bardzo się cieszę z trzech punktów na trudnym terenie zwłaszcza, że Xavi oraz Messi nie powąchali dzisiaj nawet murawy a przecież wiemy, że są dla nas absolutnie kluczowi i w dużej mierze decydują o naszej grze.

Wróć do „Hiszpania”