Świetne zmiany, bardzo lubię i cenię Emersona, który wiele daje drużynie, ale nie przy wyniku 2:1, kiedy rywal atakuje i można go skontrować... Sheva nic sobą nie zaprezentował, nie rozumiem trzymania Pato przez 90 minut...
Generalnie Ancelotti zbiera owoce tego, o czym pisałem jakiś czas temu - wygrywamy na farcie, dzięki błyskowi jednego piłkarza i wielkiej pomocy ze strony naszych rywali - i ich nieskuteczności. Dziś Torino wyszło ambitnie, chciało powalczyć, i mamy tego efekty. Żenująca postawa defensywy - nie pierwszy raz, ale pierwszy raz naprawdę zostaliśmy skarceni, Lecce nie liczę, bo to był przypadek, a dziś Torino mogło wygrać - kiepska postawa pomocy (jak przy takim środku pola można tak niecelnie rozprowadzać piłki na skrzydła i grać bez pomysłu z Ronaldinho i Kaką?!) i żenująca ataku w postawie samotnego Pato (kiedy wreszcie Ancelotti przekona się co do tego, że on sam nic nie znaczy w ataku?!) dało efekt w postaci remisu.
Sędzia też swoje dołożył - jeśli się nie gwiżdże karnego w kontrowersyjnej (moim zdaniem) sytuacji w pierwszej połowie, to nie gwiżdże się też w drugiej. A on nie dał nam karnego, po czym za kopię sytuacji dał karnego Torino. Moim zdaniem powinny być zagwizdane oba karne, ale jeśli już jednego się nie gwiżdże, to drugiego też nie powinno. Wypaczył wynik meczu niestety.
Przykre, że nadal te same problemy zżerają Milan od środka i że Ancelotti się niczego nie nauczył. Brakuje nam na środku dobrego obrońcy - nawet nie Nesty, ale Kaladze czy Maldiniego w formie, Senderos to wielka niewiadoma, Bonera też - może zagrać wybitnie i żenująco. Poza tym brak nam ciągle Kaki w formie, kogoś, kto z przodu potrafiłby błysnąć, przeprowadzić błyskotliwą akcję, a nie raz kopnąć dobrze piłkę. Mamy świetnych piłkarzy, ale dołek formy i raczej nie zanosi się prędko na to, że zaczniemy grać na miarę oczekiwań i seryjnie wygrywać.
Choć obym się mylił.
A Gourcuff znów strzelił w Bordeaux...







