No i mamy po meczu, w zasadzie to tylko teraz modlic się żeby starczyło na 4 miejsce na koniec sezonu.
Mecz ogółem dosyc dobry, taki w sam raz na niedzielny wieczór. Obie drużyny stworzyły wiele sytuacji, szkoda tylko, że sędzia jak zwykle dał popis.
Ale Howard Webb jak zawsze musi przycmic największe i najlepsze wieczory, jak zwykle chce byc największą gwiazdą.
Faul Adebayora, ani ten pierwszy, ani ten drugi nie zasługiwały na kartkę, za to jak najbardziej cwaniactwo i przebiegłośc Gerrarda, który chciał wymusic kolejnego już karnego. Fani Liverpoolu zamiast śmiac się z Ronaldo niech spojrzą na swojego pupila, bo podkłada się niemal co mecz, a najlepiej wiedzą o tym fani Atletico Madryt.
Na pochwałę zasługują: Robin - mam nadzieję, że z Romą strzeli kilka ładnych bramek, bo jego forma wciąż wzrasta, Gallas - dzisiaj rozegrał bardzo dobry mecz, Samir też w miarę dobrze, Denilson nienajgorzej, Clichy przeciętnie.
Djorou widac lubi sporo ryzykowac, a świeczka należy się dzisiaj DIABY [*][/b][/color] gra tego pana jest po prostu żenująca. Wspomniany wcześniej Gerrard, w całej swojej karierze nie zanotował tyle głupich strat co nasz zawodnik.
Ahaa.... no i na kolejny mecz tracimy Cesca, Adebayora i nie wiadomo co z Gaelem...
1-1 - myślę, że to sprawiedliwy wynik, aczkolwiek jeżeli grałby Adebayor to spotkanie mogłoby się skończyc całkiem inaczej...



