Sprawa wydaje się bajecznie prosta- oddamy im $heve i jakieś drobne, powinni być zadowoleni, w końcu to były Piłkarz Roku.
Andrij podobno w weekend leciał aż do Londynu, żeby zęby wyleczyć - widocznie ciągle szlifuje swój angielski. W Los Angeles miałby świetne warunki, a i żona byłaby zadowolona, że wróci do ojczyzny. U nas Szewczenki i tak siedzi na ławie i formy na pewno już nie odbuduje, więc może się skusi.







