Ale o co Ci chodzi!? Ty chcesz połączyć wszystkie możliwe zachowania ludzi, którzy byli na meczu w postać każdego kibica? Tzn ja pale szale, robie gnój na starówce, rozbijam wiaty i jednocześnie tworze super atmosfere na stadionie, tak?Wilmore pisze:Fajnie, czyli jeśli kogoś pobiłem, to nic mi się nie stanie, bo przy okazji jestem wzorowym ojcem i wszyscy powinni mnie uznawać za wspaniałego człowieka?
Ale nikt tu nikogo nie tłumaczy. Zresztą ktoś kto pali szaliki i umawia się na ustwaki to nie jest KIBIC i od tego zacznijmy.Wilmore pisze:To, że kibice robią fajne oprawy, to nie tłumaczy tego, że niektórzy kibice palą szaliki innych ekip i szukają okazji do bójki.
O, a to ciekawe pytanie. Serio. W Poznaniu jak jesteś kibicem Lecha i pójdziesz na mecz i bedziesz chciał iść do chaty to bardzo wątpie, że coś ci się stanie. Prędzej potkniesz się o krawężnik i złamiesz kręgosłup. Inaczej sprawa wyglada jak jest mecz wyjazdowy. Zazwyczaj są to wyjazdy autobusowe lub pociągiem i w samym mieście danego klubu nic ci się stać nie powinno bo zwyczajnie masz wszędzie policje, która odprowadza cie na stadion i z powrotem.Wilmore pisze:Jaką gwarancję ma Iksiński, że idąc na Lecha/Legię/Wisłę/Ciurex Czarnowąsy po meczu nie dostanie w twarz od kibiców rywali?
Ale są też mecze samochodowe. Np ostatnio do Bełchatowa. W Bełchatowie policja jest i nie ma stresu ale np był przejazd przez Łódź ale jak nie wychylasz się to spokojna głowa, ale. No właśnie "ale" jak wracaliśmy z Bełchatowa to w Łodzi "janusze" wchodzą do McDonalda w barwach itd - no sory ale jak chcesz mieć wpie***l i nie masz głowy na karku to nic trudnego



