Końcówka meczu – wielkiego, bo podobno mierzą się dwaj godni siebie rywale. I co? Sędzia widzi, że Real Madryt leży na deskach, a Barcelona znęca się nad konającym przeciwnikiem. Co tam konającym! To było bezczeszczenie zwłok! Dolicza ledwie pięć sekund. Chce chyba w minimalnym stopniu oszczędzić gospodarzom upokorzenia. „Barca” przez 75 minut całkowicie dominowała na boisku, wymieniając podania na połowie przeciwnika, dając koncert, jakiego ten stadion nigdy wcześniej nie widział. Doszło do tego, że najlepszym piłkarzem Realu był Iker Casillas i to pomimo puszczenia tylu bramek.
Ostatni gol, strzelony przez Pique był upokarzający jak splunięcie prosto w twarz. Stoper, który nagle znajduje się pięć metrów przed bramką. Gola dołożył też – tylko wcześniej – Puyol. Na Santiago Bernabeu strzelał dziś więc każdy, kto chciał. Chcesz sobie strzelić? Jedź do Madrytu!
W tym tygodniu przeczytałem wszystkie hiszpańskie gazety i zaskoczyło mnie jedno. Czy wiecie, że Barcelona poleciała do Madrytu w dniu meczu, jak przed każdym ligowym meczem? Piłkarze przespali się w domach, rano spotkali, wsiedli w samolot i o dwunastej wylądowali w Madrycie. Na zasadzie…
Żona: - Dokąd idziesz?
Mąż (wstawcie sobie dowolne nazwisko piłkarza Barcy, który ma żonę): - Do pracy, będę późno, nie czekaj z kolacją.
To tylko w Polsce trenerzy-idioci uważają, że zawodników trzeba cały czas koszarować. A Barcelona się bawi. Polecieli sobie jak gdyby nigdy nic. Jakby na wakacje. A przy okazji opierdolili frajerów. Guardiola dziwił się, że ktoś się dziwi. – A po co mamy lecieć wcześniej? – pytał. Co ciekawe, w tym sezonie tylko dwie drużyny na własnym boisku przyjęły od „Barcy” sześć goli – Real Madryt i Sporting Gijon. A Real w ogóle pierwszy raz w historii stracił na własnym boisku aż sześć bramek.
Że Barcelona jest najlepszą drużyną w Europie – nie mam wątpliwości. Mało tego – jak dla mnie jest to najlepszy zespół w historii futbolu. Niezależnie od tego, po ile trofeów sięgnie, ile jeszcze meczów wygra itd. Pod względem stylu gry – ja czegoś takiego na oczy nie widziałem. Ta drużyna ma najszybszy odbiór piłki w Europie. Ci piłkarze nienawidzą grać bez piłki, więc po prostu podchodzą do rywala i zabierają zabawki.
Zaraz pewnie zaroi się od statystyków – że jak ta Barcelona może być najlepsza, jak ktoś tam kiedyś tam coś tam wygrał ileś tam razy. Nie interesuje mnie to. Dla mnie to jest futbol kompletny, jakiego jeszcze nie było. Lata temu zachwycałem się Milanem, kiedy grali tam Van Basten, Rijkaard czy Gullit. To była nowa jakość. Ale nawet tamten Milan po prostu NIE UMYWA SIĘ do dzisiejszej Barcelony. Poza tym statystycznie też można znaleźć argumenty, by uznać zespół Guardioli za „best ever”. Na razie mają 100 goli w lidze. Do rekordu wszech czasów brakuje siedmiu. Sądzę, że w ciągu czterech kolejek powinno się udać…
PS Pozdrawiam wszystkich, którzy w komentarzach wpisywali przez ostatnie miesiące te bzdury w stylu „Hala Madrid” czy „I co teraz Kowalczyk, ty durna pało”. I co teraz – widzieliśmy wszyscy. Teraz Barcelona. Fani Realu niech spojrzą prawdzie w twarz - obecni piłkarze tego klubu nadają się do pucowania barcelońskiej La Rambla. To też robi się na kolanach, czyli w ich ulubionej pozycji.
PS 2 Kto się w komentarzach podszywa pode mnie i podpisuje moim nazwiskiem ten frajer.
Wojciech Kowalczyk
Ostro kowal
Swoja droga mina Alvesa po tym jak prawie strzelil swojaka "masakra jakas"


