Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kamil232
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8989
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:51
Reputacja: 262

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Kamil232 » 17 maja 2009, 12:40

Oba wyniki jak dla mnie bez jakiegoś szału nawet mimo tego, że grali na różnych pozycjach.
No chyba jednak pozycja ma znaczenie? Tevez w wiekszości spotkań grał Strikera, Berbatov cofniętego, więc jasna sprawa, że Argentyńczykowi łatwiej było zdobywać gole.
Druga sprawa jest taka, że to pierwszy sezon Berbatova w naszym zespole, więc on musiał poznać swoich partnerów, partnerzy musieli poznać jego styl, a było to tym bardziej utrudnione, że nie przepracował z zespołem okresu przygotowawczego tylko wszedł w trakcie sezonu. Tak więc nie miał łatwo. Masz rację szału jakiegoś nie ma, ale biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki jestem zadowolony z wyniku Bułagara. I myśle, że przyszły sezon jak przepracuje z nami okres, my go przygotujemy pokaże jego prawdziwą wartość.
Swoją drogą, dawno nie widziałem takiej szopki i presji żeby zawodnik został w klubie a odeszło od nas już przecież kilka wielkich gwiazd. Piłkarze, fani, demonstracje. Szkoda. Moim zdaniem prędzej czy później będziemy tego żałować. Życie pokaże.
Już wyraziłem swoje zdanie na ten temat i wielu ma podobne http://www.redcafe.net/f6/fao-people-wh ... ez-249345/
Nie podoba mi się również zachowanie Teveza, te płacze do mediów, żalenie się. I co jak go wykupimy to będzie psuł atmosferę i płakał do mediów, że grzeje ławę? Jestem za tym, żeby został, ale musi zaakceptować swoją rolę w zespole, jeśli nie to niech odejdzie.
UNITED>*
w miejsce gwiazdki wpisz dowolnego gracza.

Nie myślcie, że na tym już koniec. Chyba nikt nie wygrał ligi cztery razy z rzędu, więc mamy kolejny rekord do pobicia - stwierdził Giggs.
Rok temu w Moskwie po spotkaniu wypiłem parę piw i byłem jednym z pierwszych, którzy położyli się spać. Cały czas myślałem o Champions League, aby za rok ponownie ją wygrać. To wielkie wyzwanie, bowiem nikt tego jeszcze nie dokonał.
:shock:
To nie przypadek, że to akurat Giggs jest najbardziej utytułowanym graczem w historii.

Wróć do „Anglia”