Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18583
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2416
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Kluchman » 22 paź 2009, 21:11

Rozumiemy się bardzo dobrze, lecz z lenistwa nie chciało mi się odpowiadać. Guti tak grał w ostatnim sezonie, w tym gra zupełnie inaczej. Nowe oblicze Gutiego - Guti myślący i cierpliwy - to jak dotychczas jedyny sukces Pellegriniego w tej robocie. A wczoraj nie miałby na sobie pressingu, bo Milan był w tym równie dobry, co Królewscy.

Pewnie zagrałby zamiast mającego niestałą pozycję Granero, który solidaryzował się z Kaką w niedokładności, choć miał więcej udanych zagrań od Brazylijczyka. Ten duet stracił wczoraj 1/3 wszystkich piłek w Realu, a Granero został przecież zmieniony przez Drenthe. Esteban zająłby miejsce na ławce, z której w przeciwieństwie do VdV Pellegrini by go wpuścił.

Co zmieniłaby gra Gutiego? Robiłby to, czego wciąż nie chce robić Alonso. Aż tyle. Podania kluczowe i prostopadłe piłki do napastników, których wczoraj nie było (!), dokładne dogrania do boku, których wczoraj prawie nie było i jakaś wymienność podań, która została zastąpiona holującym piłkę Kaką, który najwyraźniej nie chce zrozumieć, iż piłka jest szybsza od niego. Czyż nie jest wymowne, że najlepiej podającym piłkarzem Realu był wczoraj Lass? Przecież Milan zrobił nam prezent wychodząc na boisko 4-3-3 z jednym DM i dając miejsce w środku pola! Powinniśmy ich w tych okolicznościach zmiażdżyć w tej strefie. Powinniśmy, ale nie było Gutiego, który robiłby to, czego wymagamy od kopiącego się po czole od początku sezonu Alonso.

Może nie jest pewne na 100%, że gra Gutiego byłaby bardzo dobra. Pewne jest jednak, że byłaby lepsza niż tych, którzy wczoraj w pomocy grali.

A gdyby zagrali i Guti i Higuain zamiast dresiarza to gra byłaby dużo lepsza z całą pewnością.

Co nie zmienia tego, że i tak jest popełniana niewyobrażalna ilość błędów taktycznych, od których oczy wyskakują na dywan.

Wróć do „Hiszpania”