Boże co za mecz. To co momentami wyprawiało Chievo w obronie, ich szczęście w wielu sytuacjach, a do tego NIESAMOWITY Sorrentino w bramce - to się nie mieści w głowie. Chievo praktycznie całą drugą połowę spędziło na 30 metrach od swojej bramki, ograniczając się do bardzo groźnych kontrataków.
Dida swoją paradą z 89 minuty zmazał plamę z Madrytu, pokazał, że jeszcze jakiś czas temu był słusznie uznawany za jednego z najlepszych bramkarzy na świecie.
U nas Seedorf tragicznie, tyle strat nie miał chyba we wszystkich razem wzietych meczach tego sezonu. Cała drużyna zresztą nie grzeszyła dokładnością. Pato przeszedł koło meczu, zupełnie niewidoczny. Hunter też nic nie pokazał, ale znowu zbyt wielu piłek nie dostał. Oddo w drugiej połowie lepiej, sporo się podłączał do przodu, to samo Antonini.
NESTA był dziś niesamowity - w obronie fantastyczny, w ataku fantastyczny x2
Ważne trzy punkty. A co najważniejsze, gra momentami była bardzo dobra, sporo ciekawych prób rozegrania w ataku, gdyby grali bardziej dokładnie nie musielibyśmy się martwić do końca o wynik. Widać progres, to najważniejsze.



