Re: NBA...

Awatar użytkownika
olson
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1693
Rejestracja: 02 cze 2006, 14:47
Reputacja: 0

Re: NBA...

Post autor: olson » 27 paź 2009, 23:58

Wschód to tylko Boston, Orlando i Cleveland, reszta może powalczyć ewentualnie o 4. pozycję. Kolejność wśród wymienionych zespołów dowolna. Boston ma niesamowity skład, tyle że nie można zapomnieć o 1) przede wszystkim- kolanie Garnetta, z tego powodu wypadł w maju z całych PO, zobaczymy, czy teraz wytrzyma. Jeżeli nie, to znowu skończy się szybko ich sezon. 2) starzejący się skład. Zresztą czytałem już na amerykańskich portalach, że przymierzana jest wymiana Allena za Redda. Allen w ostatnim roku umowy, ale Redd to też połamaniec. Zobaczymy. Z drugiej strony ich wiek może podziałać mobilizująco, bo w takim składzie grają już ostatni rok, więc to ich jedyna już szansa na wspólny sukces. Co do transferów- odszedł Powe (poprzedni sezon raczej kontuzjowany), ale przyszedł Rasheed + 2 zadaniowców, więc na plus.

Co do wspomnianego miejsca nr 4 na Wschodzie, wydaje mi się, że padnie ono łupem Washingtonu. Agent 0 is back, dodajmy do tego Jamisona (co prawda ten opuści kilka pierwszych tygodni- 4-6 bodajże) i Butlera i mamy całkiem niezłą pakę. Doszli zawodnicy na obwód, pod koszem Oberto z Jamisonem też będą dawać radę. Pewniak na największy postęp i mój osobisty typ na No. 4 na Wschodzie. Czemu nie Atlanta? Nie ma tam klasowego zmiennika dla blednącego już Bibby'ego. Doszedł Crawford, ale to raczej armata niż rozgrywający. Jest bogactwo podkoszowe, ale bez równowagi na PG nie dadzą rady. Detroit z kolei to największa zagadka. Niby efektownie wyglądają transfery Villanuevy i Gordona, ale zobaczymy, czy okażą się trafne. Bo ryzyko jest spore. No i w Detroit panuje ogromna dysproporcja obwodu i strefy podkoszowej. Stuckey, Bynum, Gordon, Ricki, Prince vs. Villanueva, Kwame + weterani. Mnie to zupełnie nie przekonuje.

Reszta zespołów będzie znacząco odstawać. W Chicago Rose sam wózka nie pociągnie, szczególnie, że jeszcze zabrano mu najlepszego partnera. Niby ciekawą pakę ma Toronto, ale Europejczycy jak zwykle skończą z wielkimi nadziejami. Zastanawia mnie postawa New Jersey. Odszedł Carter, ale jest Harris, doszedł Alston, który może pomóc Davinowi. Doszedł Lee, no i wreszcie może zacznie grać na miarę oczekiwań Yi. Ale generalnie takie zespoły jak Millwaukee, Indiana, Charlotte, niestety Philadelphia i NYK znowu będą grać w swojej lidze. Niewykluczone, że Knicksi po raz ostatni. Aha, Miami. Może DW znowu zrobi PO, ale z takimi pomocnikami to szczyt ich możliwości.

Ok, teraz Zachód. Wiadomo, LAL bez żadnego realnego przeciwnika nie tylko w Konferencji, ale też w całej lidze. Dalej powinni być zdrowi SAS, ale tam wszystko właśnie zależy od zdrowia. Ponoć w pełni sił jest już i Manu, i Parker. I Duncan wreszcie dostał solidnego zmiennika (McDyess), a zestawiając to z transferem Jeffersona paka wygląda imponująco. I taki powinien być dla nich sezon, jeżeli znów nie wypadnie pół składu. O No. 2 na Zachodzie powalczą z Portland. Tamci już rok temu grali zajebiście, a teraz z każdym rokiem Roy, Oden czy Aldridge powinni być lepsi. Dodając do tego Rudy'ego, Batuma czy WRESZCIE porządnego PG- Andre Millera, który w tamtym sezonie ciągnął P76. Mój osobisty typ na czarnego konia rozgrywek. W Denver, tak samo jak w Dallas, nie wierzę. Nuggets nie zatrzymali ważnych zadaniowców (Kleiza, Jones) i nikim poważnym się nie wzmocnili. Będzie ciężko, szczególnie, że inni poszli do przodu. W Dallas brakować będzie solidnego centra, szkoda, że transakcja z Gortatem nie wypaliła, bo wyszłoby to i drużynie, i samemu Hammerowi na dobre. Nowitzki znowu wygra kilkanaście meczów, Terry znowu powalczy o The 6th Player Award, ale to koniec możliwości Mavericks. PO zapewne jednak będą. Dziwna jest sytuacja Utah. Wiadomo, Williams + Boozzer, ale właśnie. Ciekawe, czy Boozer zostanie. Jeżeli tak, mogą namieszać w czołówce, bo jest i siła pod koszem, i silny obwód. Ciekawi mnie też postawa Phoenix. Nie ma już Big Fellow, ale to może wyjść Suns zdecydowanie na plus. Pod warunkiem, że Nash będzie zapierdalał jak za dawnych lat, a Amar'e będzie w pełni sił. Szkoda mi NOH. Lubię ten zespół, ale przy takiej karuzeli na rynku, to właśnie Hornets mogą zapłacić miejscem w PO. Wszystko zależy od współpracy na linii CP3- Okafor. Bo West z pewnością pomoże, ale Posey czy Peja to teraz zagadka. Wierzę też w LAC i OKC. Ci pierwsi ze zdrowym już Kamanem. Doszedł Butler i kolejny zajebisty młodzian, Griffin, i jeżeli kontuzje ominą Camby'ego, a Davisowi będzie się chciało, mogą namieszać. I mogłoby się tak stać. Kolejnie młodzi zdolni też w OKC. Dodając do tego doświadczonych o (kolejny) rok Greena, Westbrooka i Duranta, melodia przyszłości może eksplodować już teraz. Reszta Zachodu raczej pobije się między sobą. Minnesota, Sacramento, GS czy Memphis (fajnie napisał o nich ktoś na sport.pl z tymi piłkami :lol:). Jeszcze chwila dla Houston. W tym roku bez Yao i T-Maca. Ale wreszcie poważną szansę dostanie znakomity pod koniec poprzedniego sezonu Brooks. Jest Scola, Landry, doszli Anderson czy Ariza. Pod koszem zabraknie na pewno Yao, ale powalczyć jednak Rockets mogą.

No, to tyle. W sumie mały elaboracik mi wyszedł, ale i tak w sumie nie mam co robić, a tak przynajmniej czuję narastające napięcie przed zaraz rozpoczynającym się sezonem :P. Szkoda, że nie mam Orange Sport, ale w sumie może to i dobrze, bo od 4 meczów w tygodniu bym już ochujał. Chociaż z drugiej strony streamy w necie stoją otworem.

E: Aha, co do ankiety. Zaznaczyłem SAS, starzy górą. Choć bujając w obłokach, jako zwycięzców widziałbym najchętniej kogoś nieoczekiwanego, czyli OKC, Portland, NOH czy LAC.

Wróć do „Inne sporty”