Najpierw zacznijmy od negatywnych stron. Motta i Maicon - az czuje wstyd bo sam ich ostatnio bronilem, zagrali ponizej slow jakiejkowiek krytyki. Lekkomyslni, niedokladni, Douglas fatalne dosrodkowania, a najbardziej irytowalo to, ze pchal sie z kolejnymi zamiast dac spokoj. Thiago mial w miejsce Cuchu dyrygowac defensywna pomoca, ale jego dzisiejsza gre trudno nazwac wogole gra, chyba dopiero gdzies pod koniec pierwsze polowy zanotowal pierwsze celne podanie, przynajmniej takie odnioslem wrazenie. Na deser gra defensywa ww dwojki -
Patrzac szerzej na gre poszczegolnych formacji to problemem byla defensywna pomoc, ktora nie wspierala obroncow i nie wyprowadzala pilki do ofensywnej formacji (jest to rowniez zadanie Maicona w Interze) czyli jednym slowem nie robila niczego co do nich nalezy. Efekt byl taki, ze szybko tracilismy pilke, Siena swobodnie atakowala, a nasi mieli wielkie problemy z ponowanym jej wywalczeniem. Pomiedzy liniami Interu ziala jakby czarna dziura.
To teraz pozytywy. Wes - dwa razy bum bum z wolnych to wyczyn historyczny (a wcale nie tak daleko bylo do hattricka), poprzednim, ktory czegos takiego dokonal w Interze byl Sinisza przeciwko Romie w 2005. Do tego Holender chyba dorzucil asyste przy bramce Diego. To jednak tylko czysta statystyka, a prawda jest taka, ze to Sneijder porwal nas do walki do konca, byl tym, ktory dal nadzieje, a to juz wartosc bezcenna.
Samual przesuniety na lewa obrone meczyl sie niemilosiernie , chociaz staral sie wypelniac obowiazki bocznego obroncy i wlaczac sie do atakow, To zreszta przynioslo nam, jak okazalo sie, zwyciestwo. Walter jak rasowy snajper popisal sie pieknym uderzeniem po podaniu Pandeva (pierwsza asysta w nowych barwach
Co za emocje byly. Nulla è impossibile



