Wspomniałeś o Diego, który w pojedynkę wprowadził Argentynę do finału. Tyle, że to samo robi Lionel Andres Messi, w pierwszym meczu grał tak, jakby go nie było i od razy Barca remisuje, jak teraz zagrał na swoim poziomie, to wpadają 4 bramki jego autorstwa, co mecz strzela co najmniej 2 bramki, no czasami ma gorszy dzień, ale to tylko człowiek. MŚ to impreza wielkiej rangi, ale jak by mnie ktoś zapytał, gdzie wg. mnie jest wyższy poziom, bez wahania wskazał bym na Champions League. Messi teraz gra w jeszcze bardziej beznadziejnej reprezentacji, i jak wprowadzi ją na ćwierćfinały, to już można uznać za sukces, skoro samo załapanie się do Mistrzostw było zadaniem arcyciężkim, a powiedzmy sobie szczerze, powinni walczyć o pierwsze miejsce z Brazylią (w swojej strefie). Chociaż Messi ma jedną dużą wadę, w reprze gra słabo. Wszystko wychodzi na jedno. Barca nie istnieje bez Messiego, Messi nie istnieje bez Barcy.Pawle z Ostrołęki... wyluzuj;)
dla mnie wyznacznikiem są MŚ, i myślę, że jeśli Leo zrobi to co ja myslę że zrobi, czyli co najmniej dorówna swemu selekcjonerowi (który we Włoszech 90 samodzielnie doprowadził beznadziejną Argentynę do finału) to możemy mówić o 3ciej EPICKIEJ postaci futbolu, w jednej rzędzie z ww. stawianej..



