Mecz coraz bliżej i emocje rosną z każdą minutą. Statystyki nie kłamią, na 6 spotkań kiedy musieliśmy odrabiać straty z pierwszego meczu tylko raz nam się udało - w pamiętnym rewanżu z Romą gdy wygraliśmy 7:1. Żeby było ciekawiej na Old Trafford z Bayernem jeszcze nie wygraliśmy, 2 razy przegraliśmy i raz zremisowaliśmy.
Prasa mimo dementi dalej podgrzewa atmosferę i pisze coś o zamkniętych treningach z Rooneyem w składzie i przytacza jakieś wypowiedzi Phelana dające nadzieję ale to praktycznie niemożliwe. Gdyby Roo coś się stało Anglicy ukrzyżowaliby Fergusona a sam Szkot nie ma zwyczaju ryzykować zdrowiem swoich zawodników nawet jeśli sytuacja jest tak ciężka jak dzisiaj.
Tak jak pisałem, dla mnie faworytem do awansu jest Bayern ale głeboko wierzę, że dziś się obudzimy po 2 słabych meczach i wreszcie zagramy tak jak na Manchester United przystało. Chcę widzieć to czego zabrakło w Monachium - walkę od początku do końca i spokój w tyłach. Nie wiem kto ma strzelać bramki pod nieobecność Rooneya ale ktoś musi.



