Re: Bayern Monachium (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Ebi
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5576
Rejestracja: 08 mar 2005, 10:23
Reputacja: 0
Lokalizacja: Säbener Straße

Re: Bayern Monachium (zbiorczy)

Post autor: Ebi » 28 kwie 2010, 12:06

Krótki zarys Bayernu Monachium z tego sezonu - finalisty Ligi Mistrzów, finalisty Pucharu Niemiec, lidera Bundsligi na dwie kolejki przed końcem.

Najpierw analiza składu:

Bramka - nieudacznik Rensing, który był szykowany na następce Kahna już szuka sobie nowego klubu, gdyż najzwyczajniej w świecie jest przeciętnym bramkarzem. W jego miejsce wskoczył 36-letni Butt, którego ściągnięto z Benfiki Lizbona (gdzie nie grał), aby pełnił rolę drugiego golkipera. Poza tym, że od lat nic nie znaczy w futbolu to jeszcze był tylko rezerwowym, jest stary i wpuszcza farfocle jak z Fiorentina na 1-0.

Obrona - arcydrewno van Buyten, którego cztery lata temu z łatwością okiwał Radomatu w pamiętnym meczu el. Euro 2008. W dodatku jest mało zwrotny, wolny, przegrywa wszystkie pojedynki a taki Jovetić i Manchester w pierwszej połowie na OT zrobili z niego kotlety mielone. Nastepny jest Demichelis czyli potykający się o własne nogi, podający za krótko do bramkarza wypalony Argentyńczyk, który szczyt swojej formy miał w 2008 roku, kiedy to Bawarczycy zostali rozgromieni przez Zenit 4-0. Badstuber? Ta kukiełka, którą tak woził Nani i Valencia? Debiutujący 21-letni szczyl, który słynie braku sprytu na boisku. Lahm? Jedyny dobry gracz w tym gronie, ale przecież on gra tylko przeciwko słąbym klubom z Bundesligi. Rezerwa? Alaba czyli chłopiec, który urwał się z gimnazjum a jego najsłynniejszy występ do tej pory to kompromitujące 2-1 z Eintrachtem w tym sezonie.

Pomoc - van Bommel czyli zdziadziały brutal, który odszedł do Bayernu na spokojnie dokończenie kariery, na dodatek strzela jedną bramkę na sezon. Schweinsteiger - zagubiony wychowanek, który dobre występy zaliczał tylko na MŚ 2006 i ME 2008. Ribery? Pół sezonu kontuzjowany, marudzący, narzekający i nie mający ochoty do gry w tym słabym klubie, ciągle myśalmi przy Realu, Chelsea, Manchesterze czy Barcelona. Nie dość, że słaby, brzydki i podatny na kontuzje to posuwa na boku nieletnie dziwki i sprowadzą na złą drogę pozostałą część rezprezentacji Francji. I największa gwiazda tej fomacji czyli szklany tulipan. Niechciany w Realu, w którym nigdy nie zagrał w ważnym meczu bo miał jakiś uraz, w dodatku egoista i kłóci się z trenerem. Zmiennicy? Tymoszczuk, który kosztował 11 milionów Euro a nie zagrał pełnego meczu w tym sezonie, Pranjić, który żeby odejśc do drużyny z Bawarii musiał dopłącić 700 tysięcy Euro (!) do swojego transferu. Altintop - ten nigdy nie był asem i w ogóle kto to jest Altintop?

Atak - megadrewno Muller, który gra pierwszy sezon w dorosłej kadrze, potyka się o własne nogi, nie trafia do pustej bramki i seryjnie marnuje setki. Gomez czyli kolejny z przedstawicieli "leśnej ekipy" - kosztował 30 milionów Euro a nie ma nawet miejsca w skłądzie, w tej rundzie w 17 meczach strzelił 2 gole. Kiepsko przyjmuje, kiepsko się kiwa, kiepsko gra głową - nędza jednym słowem. Klose czyli zdrajcopanienka, któreg stać tyko na strzelanie goli z trzydziestometrowych spalonych. Nie gra, jest stary, słaby. Olic - ściągnięty za darmo 31-letni Chorwat, który najlepszy okres dla piłkarza spędził w lidze rosyjskiej. Biega gdzie popadnie. Czasem coś strzeli, ale cześciej... nie strzeli.

Trener - żegnany białymi chusteczkami na Camp Nou, architekt największej chyba klapy w historii holenderskiego futbolu czyli braku awansu na MŚ 2002, ostatnie lata spędził na prowincji w Alkmaar gdzie nikt nie wiedział o jego trzyletniej pracy. Od 2002 poza wielką piłką, a największe sukcesy święcił kiedy większości kibiców Barcelony nie było jeszcze na świecie.

Reasumując. Do finału największych klubowych rozgrywek świata, najważniejszego pucharu w Europie awansowała drużyna nieudaczników, wypaleńców, przepłąconych drewien i niechcianych w lepszych klubach złamasów. Pod wodzą "Notesa", który zanotował najgorszy start od 43 lat zupełnie niezasłużenie wdarli się tam gdzie powinnien byc Real, Manchester czy Chelsea. Piłka umarła. A nie! Bo przecież i tak wiadomo, że triumfatorem LM zostanie zwycięzca pary Inter - Barca, bo przecież Bayern jest bez szans, ma słąbą obrone i ble ble ble.

Krótka analiza drogi do finału tego marnego klubiku, który nie może się równać z Barceloną.

Faza grupowa:

Dwie kompromitujące porażki z Bordo, które nigdy nie uzyskało awansu z grupy LM, remis z Juve i 4 punkty po 4 meczach. Wymordowane 1-0 z Żydami po padliniarskim golu Chorwata i szcześliwa wygrana 4-1 w Turynie po kuriozalnym karnym dla FCB i zmarnowanej setce Trezegeut'a.

1/8 z Fiorentiną to kpina z futbolu. Zwycięski gol na Allianz z ogromniastego spalonego (te małe się nie liczą), niesłuszna czerwona kartka dla gracza Violi, w rewanżu obie bramki Holendrów, jak powiedział sam Sebastian Frey, strzelone dlatego, że było wietrznie i to wiatr pomógł Niemcom. Awans tylko dzieki golom na wyjeździe, które strzelił wiatr.

ćwerćfinał z Manchesterem. Pierwsza połowa na Allianz to gol stracony w drugiej minucie i totalna dominaca Czerwonych Diabłów. W drugiej połowie Bayern wygrał tylko dlatego, że Manchester oszczędzał siły na szlagier z Chelsea, wiedział, że ma pewny awans do 1/2 i generalnie, jak na przystoi na ten etap rozgrywek, lekceważenie słabego rywala. No nic w rewanżu im pokażemy. Bayern gra padaczkę, ale strzela gola z dupy na 3-1. Czyli jednak będzie powtórka z Romy, bo przecież po przewie wpadną jeszcze cztery gole da gospodarzy. Nie udało się! Sędzia dał niesłuszną kartkę dla Rafaela naturalnie wymuszona przez typowych Niemców na czele z Turkiem, Franucuzem i Chorwatem.

Półfinał. Megabrutal Ribery! Zawiesić go do końca kariery! Bo przecież piłkarze z klubu, któremu ja kibicuję nigdy nie grają ostro i są kulturalni! Inteligentna gra Lyonu na 0-0 przyniosłaby skutek, gdyby nie sędzia, który dał niesłuszną czerrwoną kartkę dla Toulalana i gdyby nie gol po rykoszecie. Rewanż? Gdyby sędzia nie dał niesłusznej (a jakże inaczej!) czerwonej kartki dla Lyonu toby wygrali 3-1 i tego żałosnego klubu nie byłoby w finale. Do momentu czerwonej kartki Francuzi grali jak równy z równym!.

Finał. O tym pisac nie trzeba. Nie trzeba go rozgrywać. Ba! Dzisiaj poznamy triumfatora LM A.D 2010. Będzie nim zwycięzca pary Inter - Barca. Źle! Wiadomo, że geniusz Messi strzeli dziś 4 gole w pierwszej połowie i Puchar idzie do Barcy - wiadomo.

Nuda, nuda, nuda, nuda...

Wróć do „Niemcy”