Ja traktuje wiarę jako ważną sprawę a słowo 'kościół' ma dla mnie conajmniej dwa różne znaczenia. W znaczeniu pozytywnym jest to wspólnota wiernych służąca tylko i wyłącznie współnemu wypełnianiu powiedzmy sobie (upraszczająć) religijnych powinności typu: modlitwa, pokuta, eucharystia, itp. Drugie znaczenie natomiast to Kościół jako instytucja. Odnoszę się do tego zdecydowanie negatywnie. Zgadzam się między innymi z Tomusem - księża z mojej parafii należą do najbogatszych ludzi w okolicy. Może najbogatszych to za dużo powiedziane ale niewątpliwie żyją sobie dość dobrze. Oczywiście zachowanie księży to też czasem się w głowie nie mieści. Nie będe przytaczał przykłądów bo nie ma takiej potrzeby po prostu. Jest źle i tyle. Nie znaczy to jednak, że wszyscy są źli i wszędzie sytuacja wygląda podobnie. Nie mniej jednak Kościół jako instytucja to dla mnie coś zdecydowanie negatywnego.
Poza tym uważam, że do Kościoła chodzić nie trzeba i nie umniejsza to naszej religijności. Można regularnie studiować Pismo Święte, modlić się, żyć zgodnie z przykazaniami i wszystko jest tak jak być powinno. Kościół traci swoją reputację po prostu i nie jest już tak szanowany jak kiedyś.


