Pluralizm tak, ale nie jeśli kandydat egzotyczny wygrywa dzięki temu, że reszta ma olane wybory i frekwencja wynosi kilka %, co wystarcza mu do zwycięstwa. Nie wiem, gdzie doszukałeś się u mnie niechęci do pluralizmu, ja cieszę się tylko z tego, że im większa frekwencja - tym mniej te partie znaczą. Skoro nie mają poparcia, to ten wynik to żadna porażka, a i nie jest o nich głośno bez sensu.Widzę, że obcy Ci jest pluralizm.
Fajnie, ale ja tu wypowiadałem się na temat zdecydowanie większej frekwencji, choć taka w najbliższych latach nie pojawi się niestety.Z tym trudno się nie zgodzić, ale i tak zapewne frekwencja 60% nie przekroczy, a zatem? co to za legitymacja władzy.
Kaczyński sprzeciwiający się monopolowi jednej partii w Polsce - bezcenne.



