Sympatycznie byłoby, gdyby Contador poczekał, szczególnie, że faktycznie niewiele by to w jego sytuacji zmieniło, ale pretensje są moim zdaniem kompletnie nieuzasadnione, biorąc pod uwagę, jak niewiele czasu miał na podjęcie decyzji i niebezpieczeństwo ze strony pozostałych zawodników z czołówki klasyfikacji generalnej.
Zresztą potwierdza to większość cenionych kolarzy- nawet Armstrong stwierdził, że nie można kogoś oceniać w takiej sytuacji i przypadek z Ullrichem to zupełnie coś innego, bo to nie był moment, w którym wyścig był w najgorętszej fazie. W podobnym tonie wypowiedział się zresztą Cancellara, nie wspominając już o byłych zwycięzcach, z których prawie każdy skomentował wypadek- "that's racing", a niektórzy z nich twierdzą nawet zdecydowanie, że taki defekt mógł być spowodowany tylko błędem Schlecka, więc tym bardziej nie ma sprawy. Ktoś też wypowiedział się fajnie, że o co chodzi z Contadorem, to tylko sprawa Andy'ego i czas przestać udawać, że kolarstwo to sport dla grzecznych panienek, który ma się podobać oglądającym babciom. Widać po tym, że z tą tradycją to sprawa trochę naciągana, bo kolarstwo nie istnieje 10 lat i generalnie w historii takie sytuacje po prostu się wykorzystywało (ja co prawda nie mam nic przeciwko specjalnemu traktowaniu żółtej koszulki, ale wszystko w swoich granicach i bez buczenia, kiedy sytuacja jest co najmniej dwuznaczna).
Co do tego, że Alberto nie wiedział co się stało aż do momentu, kiedy z Sanchezem i Menchovem wyrobili sporą przewagę- IMO bardzo prawdopodobne. Zaczynał kontratak zanim zauważył, że Andy ma problem, a potem na szybkości, na przestrzeni sekund nie dało się dokładnie zorientować, co się dzieje (podobnie w pierwszej chwili w przypadku Vino, który był za blisko). Oczywiście mógł poczekać, kiedy dostał informację, ale wtedy chyba bał się puścić Sancheza i Menchova (to ew. mogła być ta niezręczna decyzja, bo i tak niebezpiecznie dużo by nie stracił).
Kolejną sprawą jest mocno przesadzona pierwsza reakcja Andy'ego (niby zrozumiała). Nieładnie oskarżać Contadora o brak zrozumienia zasad fair-play, bo gdyby tak do końca było, ten wyścig przegrałby już po drugim etapie. Nie mówiąc o tym, że sam podczas etapu na bruku zachował się niezbyt ładnie nie czekając na Alberto i nie oddając przysługi (z czego wzięła się cała jego przewaga i żółta koszulka).
Ale właściwie pewnie nie ma już sensu rozstrząsać całej sprawy, skoro sami zainteresowani rozwiązali to między sobą.
Tylko jeszcze z bardziej zasadniczej strony- to, co Schleck tak fantastycznie nadrobił, znów praktycznie co do sekundy stracił na zjeździe. Jasne, że nie wszyscy muszą być perfekcyjni w każdym aspekcie kolarstwa i Sanchezowi tak czy inaczej nie dorówna, ale chyba czas już odwołać postanowienie, że zjeżdżając nie będzie ryzykował.



